US Open. Trener Radwański: Optymalny mecz Agnieszki

- Biorąc pod uwagę kontuzję, Agnieszka zagrała optymalny mecz - mówi trener Robert Radwański po zwycięstwie Agnieszki w I rundzie US Open z Austriaczką Patricią Mayr 6:1, 6:2.
Śledź twittera Jakuba Ciastonia z US Open »

Robert Radwański dla Sport.pl:

Trzeba przyznać, że rywalka nie była zbyt wymagająca. Chyba dopiero za dziewiątym razem zdołała dobiec do dropszota zagrywanego przez Agnieszkę. W wielu sytuacjach na korcie, nie miała zielonego pojęcia, co robić. Psuła okrutnie. To wszystko bardzo nam pomogło.

Ale z drugiej strony, Agnieszkę trzeba pochwalić, bo zagrała optymalny mecz, biorąc pod uwagę jej uraz ręki. Starała się grać jak najkrótsze wymiany, odważnie, nie wdawać się w jakieś przebijanki, wychodziła do siatki. Tak właśnie powinno to wyglądać.

Czy bałem się kreczu? Gdyby z drugiej strony była Chinka albo Hiszpanka, która latałaby jak szalona i przebijała piłki, mogłoby zrobić się groźnie. Wtedy bałbym się bardziej. Nie siedzę ani w głowie, ani w ręce Agnieszki. Gdyby ją bolało tak, że nie byłaby w stanie grać, trudno. Nic nie poradzimy. Ale skończyło się szczęśliwie. Idealny mecz w tych okolicznościach. Gdyby nie ta kontuzja, to można by powiedzieć, że fantastyczny początek turnieju.

Mamy teraz kilka dni na dalszą rekonwalescencję i tym będziemy się zajmować. Jest tu taki włoski specjalista od leczenia takich urazów, robi naświetlania, różne cuda. Za terapię bierze nawet 1,5 tys. euro, ale być może spróbujemy skorzystać z jego pomocy. Mamy do niego zaufanie, bo w zeszłym roku pomógł Uli w podobnym urazie dłoni. Miała cystę, a on tymi naświetlaniami ją rozbił. Zniknęła zupełnie. Jest skuteczny.

Debel? Nie możemy zrezygnować. Agnieszka ma ciężką partnerkę [Urszulę], obraziłaby się.