Wioślarskie MŚ. Marek Kolbowicz chce, by więcej mówić o wioślarzach

- Musi się też więcej o nas mówić i pisać. Wtedy łatwiej o pozyskanie sponsora, który będzie chciał się promować przez tak fajnych ludzi jak my - mówi złoty medalista wioślarskich Mistrzostw Świata w Poznaniu w czwórce podwójnej Marek Kolbowicz.
Waldemar Wojtkowiak: Chyba powoli wpędzacie rywali w kompleksy?

Marek Kolbowicz: Bez przesady. Nie nosimy głowy za wysoko.

Trudno jednak rywalom nie czuć respektu przez mistrzami olimpijskimi i czterokrotnymi mistrzami świata.

- Jak już się trenuje, to po to, by wygrywać. Już sobie wyobrażam, co by się tutaj działo, gdybyśmy nie zdobyli mistrzostwa świata. Wszyscy tylko tego od nas oczekiwali. A my zrobiliśmy to, co potrafimy najlepiej.

No właśnie, dziś na Malcie można było odnieść wrażenie, że ludzie przyszli tu specjalnie dla was. Jak się płynie z taką presją?

- Ja czułem ją już dużo wcześniej. Mój prezes klubowy przed wyjazdem na mistrzostwa powiedział: "Marek, tylko spróbuj przegrać!". My doskonale radzimy sobie z presją. A kibice? Fajnie, że tylu ich przyszło. Gdyby media jeszcze bardziej promowały wioślarstwo, to ludzi byłoby jeszcze więcej. Właśnie tej promocji nam najbardziej brakuje.

Jak płynęło się w finale?

- Trochę wiatr przeszkadzał, ale to był jedyny minus.

No i trochę Australijczycy was chyba postraszyli?

- To rekordziści świata i mają jeszcze w składzie mistrza olimpijskiego z dwójki podwójnej. Muszę przyznać, że są bardzo szybcy. Oni dokładnie wiedzieli, jak pływamy. Zresztą wszyscy już o tym wiedzą. Australijczycy płynęli dokładnie tak jak my. Nawet przyspieszali w tych samych miejscach. Na szczęście na początku ostatniej pięćsetki ich złamaliśmy. Oni jednak dzisiaj udowodnili, że zasługują na podium tej imprezy.

W kolejnych zawodach mogą być jeszcze groźniejsi.

- Nowe zawody to nowe wyzwania, a często też nowa osada. Więc spokojnie, na razie nie ma co gdybać. Nasza konkurencja jest bardzo trudna. Jak załapiesz rytm, to płyniesz, jeśli nie, to kończysz jak Chorwaci. Dzisiaj zajęli miejsce poza podium, a wielu widziało już w nich faworytów.

Macie jeszcze motywację do dalszej pracy?

- Oczywiście, że tak. Naszym celem jest spokojne pływanie, bez stresu martwienia się o byt. Jeśli będziemy musieli się o to martwić, będzie bardzo ciężko. Musi się też więcej o nas mówić i pisać. Wtedy łatwiej o pozyskanie sponsora, który będzie chciał się promować przez tak fajnych ludzi jak my.

Specjalny serwis - MŚ w Wioślarstwie »