Legia: Powrót króla Chinyamy. Nowa rola dla Mięciela?

Najskuteczniejszy piłkarz polskiej ekstraklasy Takesure Chinyama wrócił do gry. Napastnik Legii zagrał co prawda tylko minutę w piątkowym meczu z Polonią Bytom, ale w następnym może zagrać już w wyjściowej jedenastce. Co to oznacza dla Legii?
Przede wszystkim zmianę taktyki i być może, co za tym idzie, odzyskanie skuteczności. To główna bolączka warszawskiego zespołu. Niewykorzystane okazje w Wodzisławiu przesądziły przecież o porażce ze słabiutką Odrą. Z Polonią Bytom też nie było lepiej. Legioniści oddali kilkanaście strzałów (Polonia zaledwie trzy). Kwintesencją strzeleckiej słabości był tym razem kiks Macieja Rybusa. Reprezentant polskiej młodzieżówki nie trafił do bramki z dwóch metrów.

- Mieliśmy okazje, których możemy teraz tylko żałować. Nie mogliśmy przez to grać spokojnie - mówił bramkarz Legii Jan Mucha. - Brakuje nam ostatniego podania. Nie prezentujemy się źle, ale nasza gra kończy się w pewnym momencie - dodawał obrońca Inaki Astiz.

Rozwiązaniem problemów Legii ma być właśnie powrót Chinyamy. W poprzednim sezonie napastnik z Zimbabwe strzelił 19 goli. Kontuzja kolana wykluczyła go z gry na inaugurację ligi. Zastępował go w ataku Adrian Paluchowski, który poza pierwszym meczem z Zagłębiem Lubin, kiedy strzelił dwa gole, nie pokazał, że dorósł już do gry w ekstraklasie.

Jego partnerem był Marcin Mięciel. Były piłkarz klubów Bundesligi i ligi greckiej wrócił do Legii po siedmiu latach. Bramki jeszcze nie strzelił, ale właśnie w meczu z Polonią Bytom pokazał, że szykowana jest dla niego nowa rola. Po przerwie na mecze reprezentacji Polski Mięciel zagra prawdopodobnie jako ofensywny pomocnik. Okazało się bowiem, że to zawodnik, który stwarza sytuacje, nieźle gra tyłem do bramki, nieustępliwie walczy o piłkę. Dzięki cofniętemu nieco Mięcielowi więcej swobody ma Sebastian Szałachowski. To on właśnie strzelił jedynego gola w piątek, wreszcie się odblokował. Kiedy z przodu grać będzie jeszcze Takesure Chinyama, Legia takich wpadek jak w Wodzisławiu może uniknąć.

Masz Chinyamę w Wygraj Ligę? »