Wioślarskie MŚ. Julia Michalska: Wypłynęłyśmy na szerokie, międzynarodowe wody

- Wypłynęłyśmy na szerokie, międzynarodowe wody. Pewnie znowu Marek Kolbowicz powie, że jesteśmy nienormalne, bo tyle trenujemy - powiedziała Julia Michalska, która z Magdaleną Fularczyk w dwójce podwójnej wywalczyła pierwszy w historii żeńskiego wioślarstwa złoty medal seniorskich mistrzostw świata.
Julia Michalska i Magdalena Fularczyk zdobyły złoty medal mistrzostw świata w Poznaniu w kategorii dwójek podwójnych bez sternika. Polska osada w finale okazał się szybsza od dwójek z Wielkiej Brytanii i Bułgarii.

Michalska i Fularczyk zaczęły pływać razem dopiero w tym roku, a już, prócz sobotniego tytułu mistrzyń świata, mają w swoim dorobku triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

Magdalena Fularczyk:

Jesteśmy w lekkim szoku, pewnie ten sukces dojdzie to do nas za kilka dni. Pokazałyśmy, kto tu rządzi. Zwycięstwo cieszy tym bardziej, że jesteśmy u siebie w Poznaniu.

Przygotowania do tego startu trwały od grudnia, w sumie 280 dni w ciągu roku spędzamy poza domem. Julia jest wymagająca, a jednocześnie już doświadczona. Dobrze się uzupełniamy i to dało nam złoty medal.

Wczoraj zadzwoniła do mnie Anita Włodarczyk, którą znam z grupy na studiach. Życzyła nam powodzenia, nie mogła niestety przyjechać z powodu urazu. Usłyszałam od niej, byśmy zjadły po pięć jajek, tak jak ona. Odpowiedziałam, że w takim razie zjem sześć (śmiech).

Julia Michalska:

Wypłynęłyśmy na szerokie, międzynarodowe wody.

Mówiłyśmy sobie, że trzeba uważać na Brytyjki, które chcą być silne w Londynie. Dziś to my jednak pokazałyśmy, że będziemy groźne na igrzyskach. Mistrzostwa świata to mały krok, to właśnie igrzyska są naszym celem długoterminowym. Dziś zaczyna się etap Londyn 2012. Pewnie znowu Marek Kolbowicz powie, że jesteśmy nienormalne, bo tyle trenujemy.

Cieszę się, że miasto Poznań nam pomaga. Nasz start pokazuje, że warto inwestować w młodych, w talenty.

Trener Marcin Witkowski:

Dziewczyny spełniły wszystkie założenia taktyczne. Czy się cieszę? Trochę, w pełni będę szczęśliwy po złocie olimpijskim. To igrzyska są najważniejsze w sporcie. Dzisiejszy sukces to jeden z etapów. Bardzo obiecujący, ale jeden z etapów. Małymi krokami zmierzamy do celu. Na razie jednak dziewczyny dostaną czas na odpoczynek, może nawet trzy miesiące.

Mam nadzieję, że ta dwójka będzie w dalszym ciągu szybka, ale możliwe, że będziemy testować różne kombinacje osad. Zmiana osad jest dobra, by się nie "zastać" w załodze. Nie obiecuję, że dziewczyny będą bronić złota w takim składzie.

Trafiliśmy z przygotowaniem fizycznym, choć pomimo złota jest też co poprawiać. Ale to dobrze.

Jak ze wszystkimi kobietami, czasem trzeba krzyknąć, a czasami pogłaskać po głowie. Dziewczyny są młode, ale bardzo rozsądne.