Berlin 2009. Polski rekord, czyli chaos na medal

Jedna szansa, dwa medale - stwierdził szef szkolenia Jacek Zamecznik, odwracając zasadę medalowych prognoz mówiącą, że zwykle jest odwrotnie.
Bon mot dowcipny, ale też sugerujący, że właściwie nie wiadomo, dlaczego Polacy zdobyli aż osiem medali i znaleźli się tuż za Rosją, na piątym miejscu.

Lekkoatletyka ze swojej natury jest chaosem - to 48 konkurencji od Sasa do Lasa, w różnych momentach rozwoju, niektóre w regresie, niektóre w szczytowej formie, z gwiazdami nie z tej galaktyki lub mistrzami miernymi, z Afrykanami, z którymi aż strach walczyć na długich dystansach, Jamajczykami w sprintach, Europejczykami w rzutach.

Podobny chaos panuje też w Polsce, zachowując proporcje.

Ten chaos ni stąd ni zowąd wyłonił aż pięcioro medalistów MŚ, którzy nie musieli nawet pobić rekordu życiowego, by stanąć na podium.

Z trzech, którzy życiówkę poprawili, jeden wahał się, czy wystartować z kontuzją. Drugi wystartował, bo uparł się jego wpływowy przyjaciel Artur Partyka. Wreszcie nasza rekordzistka świata zerwała z trenerem i w Berlinie była sama.

Z jednej strony mamy młodych trenerów Rogowskiej, Lewandowskiego, Ziółkowskiego, z drugiej weteranów pracujących z Małachowskim, Nogą, Chudzik, Majewskim, Glanc.

Po MŚ w Berlinie: czy polska lekkoatletyka jest potęgą? Na pewno jesteśmy mocarstwem w rzutach!
Porządku nie ma nawet w rzutach, a mimo to wyniki są.

Ale skoro są, trzeba ten ogródek podlewać. Być może powstanie ośrodek w Poznaniu, taki jak dla Majewskiego i Małachowskiego w Warszawie. Wtedy rekordzistka świata nie będzie rzucać młotem pod mostem.

Być może powstanie lekkoatletyczny stadion w stolicy, na SGGW, z prawdziwego zdarzenia, na 30 tysięcy osób. Szkoła daje działkę wartą 25 mln zł. Być może znajdą się sponsorzy w PZLA, bo związek nie zapłaci ani grosza za medale MŚ, gdyż z trudem wypływa na powierzchnię z powodu długów poprzedniej władzy. Obecni sponsorzy - Samsung i Tamex - płacą grosze i jeśli nie zaproponują więcej, kontraktu nie będzie. Być może wielomilionową umowę podpisze wielki producent sprzętu sportowego, zamiast dotychczasowego Reeboka. Na pewno ośmiu medalistów dostanie indywidualne kontrakty ze związkiem ważne od 2010 roku. Gwiazdy będą miały budżet na zgrupowania, ekipę, sparingpartnerów - jak Adam Małysz, Tomasz Sikora czy Justyna Kowalczyk w sportach zimowych.

Jest kilka szans dla lekkoatletyki. A jedna szansa to od niedzieli dwa medale.

Sport tylko dla prawdziwych kobiet - Felieton Rafała Steca »