Ostatni dzień MŚ w Berlinie : Jamajsko-amerykańskiej wojny wcale nie było

Dramat amerykańskich sprinterskich sztafet i Kenenisa Bekele, który zapisał się w historii.
Marcin Lewandowski startuje w jednej z najtrudniejszych konkurencji mistrzostw. Na 800 m trzeba mieć żelazne płuca i łokcie, szczęście, a w ogóle najlepiej urodzić się na afrykańskich wyżynach. 22-letni biegacz wszedł do finału, kiedy najlepszy na świecie Sudańczyk Abubaker Kaki przewrócił siebie, Polaka i Holendra Brama Soma w półfinale. W finale pobiegło więc wyjątkowo dziesięciu zawodników. Lewandowski dał się zamknąć w decydujących chwilach biegu wewnątrz stawki, a kiedy się wyzwolił z pułapki, na finisz było dla niego za późno. Nie dysponuje na ostatnich metrach szybkością Rosjanina Jurija Borżakowskiego lub przynajmniej Pawła Czapiewskiego z jego najlepszych lat.

Polacy cudem weszli też do finału sztafety 4x400 m - pomogła dyskwalifikacja drużyny z Bahama. Wyglądało na to, że walka w niedzielnym finale zakończy się klęską, gdy Piotr Klimczak umierał z wysiłku po drugiej zmianie, dobiegając na ostatnim miejscu. W zamieszaniu Kacper Kozłowski - rewelacyjny debiutant sprzed dwóch lat, kiedy sztafeta zdobyła brązowy medal - jednak wystrzelił znów na piąte, potem czwarte miejsce. Polacy zakończyli bieg jednak na piątym z mniej niż przeciętnym czasem 3 min 02,23 s. Wygrali Amerykanie z mistrzem świata na 400 m LaShawnem Merrittem, wicemistrzem Jeremym Warinerem, mistrzem na 400 ppł. Keronem Clementem. Wygrała też sztafeta Amerykanek 4x400 m.

Ale w sumie to, na co szykowała się berlińska publiczność i sami Amerykanie - dwie sztafety 4x100 metrów - zakończyło się klapą faworytów. Miały być ozdobą - to tu walka USA z Jamajką w sprintach powinna być najbardziej zażarta. Jednak w eliminacjach Darvis Patton zbyt wcześnie chwycił pałeczkę podczas zmiany. Nie zostało to zauważone przez sędziów, ale pomogli Brytyjczycy (choć weszli do finału i bez tego wskazania). Okazało się, że donos zrobił swoje. Brytyjczycy zdobyli brąz. Amerykanie tłumaczyli, że nawet ich trenerzy uważali, że nieważne, jest jak się zaczyna, ale jak kończy się zmianę. Przepisy mówią jednak, że oba końce strefy zmian są równie ważne.

Gdyby w finale biegli Amerykanie, zwycięstwo Jamajki nie byłoby wcale pewne, bo Asafa Powell bał się kontuzji, zaś Bolt był wymęczony mistrzostwami. Na dodatek zawalił własną zmianę.

Jeszcze gorzej poszło Amerykankom. Alexandria Anderson z wielkim trudem i - jak powiedzieliby telewizyjni komentatorzy - na raty przekazała pałeczkę Munie Lee, złotej na 200 m. Ale po kilkunastu metrach Muna Lee usiadła na bieżni z zerwanym mięśniem dwugłowym.

W niedzielę Etiopczyk Kenenisa Bekele dokończył dzieła, na którym mu zależało. Jako pierwszy Etiopczyk wygrał bieg na 5 km. Trudno sobie wyobrazić, co ten malutki biegacz może chcieć jeszcze osiągnąć. Rok temu na igrzyskach w Pekinie zdobył dwa złote medale na 5 i 10 km, w Berlinie dokonał tego samego.

Do zapamiętania z MŚ

1. Usain Bolt - trzy złote medale z dwoma rekordami świata, na 100 i 200.

2. Porażka Jeleny Isinbajewej z polskimi tyczkarkami.

3. Rekord świata Anity Włodarczyk i późniejsze szaleństwa pani Anity.

4. Amerykańskie sztafety 4x100 m poza finałami.

5. Dwa złota Kenenisy Bekele na 5000 i 10000 m - pierwszy przypadek w historii mistrzostw świata. Kenenisa zdobył również dwa złota na igrzyskach w Pekinie, ale to już się zdarzało.

6. Sprawa Caster Semenyi z RPA, złotej nastolatki na 800 m, która być może jest chłopcem.

7. Osiem medali Polaków: złote Anny Rogowskiej, Anity Włodarczyk, srebrne Moniki Pyrek oraz Piotra Małachowskiego, Tomasza Majewskiego, Szymona Ziółkowskiego, brązowe Kamili Chudzik, Sylwestra Bednarka.

Presję już czujemy - mówi prezes PZLA »