Sport.pl

Premier League. 3 kolejka. Każdy chce być jak Ronaldo

Michael Owen strzelił pierwszego, Wayne Rooney setnego gola w Manchesterze United i mistrzowie Anglii rozbili Wigan 5:0
Roy Keane, były kapitan "Czerwonych Diabłów", zwykł mawiać, że gra w klubie, w którym jedna porażka oznacza kryzys. Dlatego pewnie nie zdziwił się, gdy po środowej przegranej 0:1 z beniaminkiem z Burnley eksperci, komentatorzy i bukmacherzy zaczęli powątpiewać w szanse MU na czwarte mistrzostwo z rzędu. Aleksowi Fergusonowi dostało się, bo nie zadbał o następców sprzedanych latem Cristiano Ronaldo i Carlosa Teveza. "The Guardian" napisał nawet, że bez Portugalczyka MU stracił wizerunek drużyny, która niektóre mecze ze słabeuszami wygrywała dzięki przerażeniu rywali, sparaliżowanych grą z wielkim Manchesterem United.

Histeria trwała trzy dni. Wydawało się, że po odejściu Ronaldo trawa na Old Trafford nie jest już tak zielona jak kiedyś, a okoliczne kury przestały się nieść. Przyzwyczajony do jednomeczowych kryzysów Ferguson przyznawał, że porażki z beniaminkami zdarzać się nie powinny, ale obiecywał, że w meczu z Wigan zespół zaskoczy.

W pierwszej połowie wydawało się, że Szkot się mylił. Jeśli Manchester dośrodkowywał, to niecelnie, jeśli strzelał, to niegroźnie lub w bramkarza Chrisa Kirklanda. Błędy popełniała obrona, pomocnicy z trudem klecili akcje i często tracili piłkę. Po każdym nieudanym zagraniu wydawało się, że gdyby do piłki doszedł Ronaldo, wykonałby je lepiej. Zawodził Dimitar Berbatow, słabiutko prezentował się sprowadzony za Portugalczyka na skrzydło Luis Antonio Valencia, błędy popełniała obrona.

Po przerwie kibice MU już za Ronaldo nie tęsknili. Najpierw Valencia dośrodkował jak Portugalczyk, a Rooney strzałem głową, w stylu piłkarza Realu Madryt, pokonał Kirklanda. Chwilę później na polu karnym zatańczył Berbatow i było po meczu. Na dokładkę trafił Owen, który miał przejąć od Ronaldo odpowiedzialność za strzelanie goli, a w ostatniej minucie bramkę z rzutu wolnego zdobył Nani. Nie tak ładną jak te, którymi raczył kibiców jego rodak, ale ostatecznie pokazującą, że można go zastąpić. - Musisz zareagować na porażkę. Nam wyszło znakomicie - cieszył się Ferguson.

Jego drużyna na razie pokazała, że bez Ronaldo nadal radzi sobie ze słabeuszami, a mecz z Burnley można nazwać wypadkiem przy pracy. Czas prawdziwych testów dopiero jednak nadchodzi. W następnych trzech kolejkach mistrzostwie spotkają się z Arsenalem, Tottenhamem i Manchesterem City.

Rooney po rekord

101 - goli w 242 meczach MU strzelił Wayne Rooney. Do rekordu Bobby'ego Charltona brakuje mu 148 trafień. Jeśli 24-letni napastnik zachowa skuteczność z pierwszych pięciu lat w MU, pobije go w 2016 r.

Premier League w skrócie

ARSENAL - A nie mówiłem?

W czerwcu Theo Walcott dostał powołania do reprezentacji na mecze eliminacji mundialu z Kazachstanem i Andorą oraz do młodzieżówki na mistrzostwa Europy. Trener Arsene Wenger kazał 20-letniego skrzydłowemu wybierać. Walcott Francuza zlekceważył i pojechał na oba zgrupowania. Dziś leczy kontuzje pleców, która prawdopodobnie wyeliminuje go z wrześniowych spotkań reprezentacji z Chorwacją i Ukrainą. - Nie jestem zły, bo od początku wiedziałem, że tak się może skończyć. Tylko logiki w tym nie widzę, bo traci klub i reprezentacja - mówi Wenger.

TOTTENHAM - Redknapp walczy z pijaństwem

- Wiedziałem, że piłkarze Tottenhamu mają opinię imprezowiczów. Dlatego przed sezonem zabroniłem im chodzenia do nocnych klubów. Kolacja z kieliszkiem wina w dobrej restauracji jest ok. Ale nie wyobrażam sobie, by piłkarze wytaczali się z knajpy o 3 rano. Myślicie, że Gianfranco Zola tak spędzał wieczory? - mówi Harry Redknapp w wywiadzie dla "Daily Mail". 62-letni trener pracuje w Londynie rok, a przez ten czas brukowce złapały na imprezowaniu pół drużyny. W poprzednim tygodniu do Jermaine'a Defoe, Ledleya Kinga, Darrena Benta i Giovanniego Dos Santosa dołączył David Bentley. Angielski prawoskrzydłowy pod wpływem alkoholu wjechał swoim porsche 911 w latarnię. Redknapp obiecuje, że zapłaci 100 tys. funtów grzywny.

LIVERPOOL - Tani obrońca Beniteza

- Świetnie gra w powietrzu, jest bardzo silny i agresywny. Szukaliśmy obrońcy z doświadczeniem - mówił Rafa Benitez po podpisaniu kontraktu z Sotiriosem Kyrgiakosem. Dużym atutem 30-letniego Greka była także cena. AEK Ateny dostał za niego 2 mln funtów. Dokładnie tyle, ile szefowie Liverpoolu zgodzili się wydać na środkowego obrońcę. Benitez chciał 8 mln więcej, marzył o sprowadzeniu Fernando Amorebiety z Athletic Bilbao. Tłumaczył, że nie ma kim grać. Po kontuzji Martina Skrtela wystawia 19-letniego Daniela Ayalę. Właścicieli klubu Toma Hicksa i George'a Gilletta nie przekonał.