Sport.pl

Lech - FC Brugge. Jak nie odpaść z pucharów przed końcem wakacji

Nie tylko awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej jest stawką pojedynków Lecha Poznań z belgijskim FC Brugge. Dla polskiego rodzynka w Europie to szansa, by nie popaść w pucharowy niebyt. Pierwszy mecz - w czwartek o godz. 20.30. Relacja Z Czuba i na żywo w Sport.pl.
- Idziemy na majstra - od trzech lat mówią przed każdym sezonem ligowym szefowie Lecha. Na temat pucharów nie ma oficjalnych deklaracji, poza ogólną "przyzwoity występ". Za taki uważa się ponowne zakwalifikowanie się do fazy grupowej Pucharu UEFA, teraz Ligi Europejskiej. - Raz już tam byliśmy, człowiek się przyzwyczaił - mówi wiceprezes klubu Arkadiusz Kasprzak.

Gra w fazie grupowej to jednak więcej niż przyzwyczajenie. To wielka szansa na zarobienie punktów do rankingu UEFA, który decyduje potem o rozstawieniu przy losowaniu. To ważne, bo - jak pamiętamy - Lechowi do rozstawienia podczas losowania III rundy zabrakło 0,3 pkt. A dobry dorobek punktowy daje efekt domina - zespół jest rozstawiany, więc losuje teoretycznie łatwiejszych rywali, więc łatwiej mu o kolejne punkty do rankingu itd. Drugi z rzędu dobry występ "Kolejorza" w europejskich pucharach może dać mu wielką szansę na stałą obecność na tym szczeblu rozgrywek.

To jednak nie wszystko. Puchary, zwłaszcza dla młodych piłkarzy, to kuźnia doświadczenia, ogrania, postępu. A takimi piłkarzami byli rok temu np. Robert Lewandowski czy Semir Stilić. Myślenie o pucharach jako o szansie na podniesienie poziomu nie jest jednak w Polsce powszechne. Pokutuje przeświadczenie, że przy wąskich z powodu niskich budżetów kadrach, to tylko przeszkoda do realizacji celu nadrzędnego - walki o tytuł. Nawet trener Lecha Jacek Zieliński zapytany o to, jakie wnioski nasunęły mu się po starcie Lecha w pucharach w minionym sezonie, najpierw odrzekł: - Nie demonizujmy pucharów. One aż tak źle na ligę nie wpływają, nawet przy szczupłych kadrach.

Dopiero dopytany, czy może mają wpływ pozytywny, dodał: - Tak, jeden mecz europejski jest wart więcej niż kilka ligowych. Puchary to przeskok.

Rywalizacja z FC Brugge, którą rozpoczyna dzisiejszy pojedynek we Wronkach (godz. 20.30), może się okazać kluczowym starciem Lecha w sezonie, tak jak rok temu okazały się takim mecze z Austrią Wiedeń. Dzięki nim Lech awansował do fazy grupowej, wykuł w Europie drużynę, która potem podbiła także ligę. Do czasu, jak pamiętamy, bo ostatecznie mistrzostwa nie zdobyła.

Dziś Lech jest ostatnim polskim zespołem w pucharach. Jeśli odpadnie, już w wakacje Polska nie będzie miała swojego przedstawiciela w Europie. - To nie jest zarzut do nas, że polskie kluby grają w pucharach tak słabo. My tak nie gramy - mówi Zieliński.

Lechici wystąpią przeciw Belgom w pełnym składzie - z wracającym do zdrowia Robertem Lewandowskim. Jedynie Peruwiańczyk Hernan Rengifo pokazuje swą zabandażowaną dłoń i palec. - Mam zerwane ścięgno w palcu. Miałem operację i wsadzili mi szpilę usztywniającą. To piłka nożna, więc mogę grać z kontuzjowaną ręką. Trochę mnie jednak boli i przeszkadza, bo ja lubię się rozpychać na boisku - tłumaczy.

Poznaniacy zagrają we Wronkach, gdzie - jako gospodarz - przegrali wszystkie swoje mecze, w tym ostatni ligowy z Polonią Warszawa 2:4. Trener Lecha mówi jednak: - Kto widział, wie, że nie graliśmy słabo. Niestety, w obronie byliśmy wręcz infantylni. Obiecuję jednak, że taki mecz w naszym wykonaniu już się nie powtórzy.

Belgijski FC Brugge uważany jest za zespół najsłabszy z grona rozstawionych, losowanych przez Lecha. Zieliński mówi: - Po losowaniu w euforię nie wpadałem. FC Brugge to zespół groźny, wyśmienity pod względem fizycznym i dynamicznym. Mają szybkiego nigeryjskiego napastnika Josepha Akpalę i mądrego Wesleya Soncka.

Transmisja meczu w Polsacie i Polsacie Sport.

Lewandowski wraca na FC Brugge i zapowiada: Lech wygrywał już z lepszymi!


Sprawdź swoje siły - i wygraj ligę »


Więcej o: