Sport.pl

Lech kontra FC Brugge - "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj"

Dwumecz Lecha Poznań z FC Brugge(relacja od 20.00 na Z czuba.pl) rozstrzygnie nie tylko o tym, która z drużyn znajdzie się w fazie grupowej Ligi Europejskiej
"Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj" - pod takim tytułem półtora roku temu weszła do polskich kin zgrabna komedia gangsterska, pełna dobrego, brytyjskiego humoru. Dwóch bohaterów, po wykonaniu "mokrej roboty" w Londynie ma odpocząć od pracy w... Brugii. Mieście, w którym, jak tłumaczą filmowcy, ktoś w średniowieczu zbudował im idealną scenografię do ich filmu. "Tam jest jak w bajce" - mówi jeden z gangsterów.

Także dla Lecha przyszłotygodniowa wyprawa do Brugii może być jak wyprawa w świat baśni. Oczywiście najlepiej, gdyby lechici wzięli sobie do serca tytuł filmu i dziś wieczorem nastrzelali Belgom tyle goli, by rewanż był tylko formalnością, by mieć więcej czasu na podziwianie miasta, poprzecinanego kanałami, zwanego "Wenecją Północy". Do tego potrzebny byłyby wynik taki jak rok temu z Grasshopperem Zurych, czy pod koniec lipca z Fredrikstad.

Łatwo powiedzieć, ale Lech zmierzy się dziś z zespołem mocniejszym od Szwajcarów czy Norwegów. Ale, co najważniejsze, nie na tyle mocnym, by mógł zapomnieć o awansie. A przecież tacy przeciwnicy grozili. Lech szczęśliwie ich uniknął. Wtedy w losowaniu los uśmiechnął się do Lecha i poznaniacy nie mogą tego nie wykorzystać. FC Brugge to drużyna, którą "Kolejorz" jest w stanie pokonać, a to, czy zdoła to zrobić, będzie miało ogromny wpływ na najbliższe losy klubu.

Po tym, jak okazało się, że Lech nie będzie mógł grać jesienią na swoim stadionie, było jasne, że dla klubu to straty rzędu kilku milionów złotych. Awans do fazy grupowej może i tych strat nie wyrówna, ale na pewno pomoże podreperować budżet. O tym, czy tak się stanie, zdecydują tylko dwa mecze!

Lewandowski wraca na FC Brugge i zapowiada: Lech wygrywał już z lepszymi!
Przy sukcesie Lech znajdzie się w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Ta, w zamyśle UEFA, jest produktem tworzonym na kształt Ligi Mistrzów. Oczywiście z mniejszymi pieniędzmi do zdobycia, ale z podobną atmosferą, zagwarantowanymi sześcioma meczami w grupie. To o dwa więcej niż rok temu lechici grali w grupie Pucharu UEFA. A każdy występ z mocnym zespołem powinien być celem dla piłkarzy Jacka Zielińskiego, dla których w kraju pozostało naprawdę niewiele wyzwań. Bo na pewno nie są nimi mecze, w których zastanawiamy się tylko, ile goli strzelą przeciwnikom w ekstraklasie. Tylko niewielu zawodników może się rozwijać w reprezentacjach. Zostają im właśnie puchary. Dziś Liga Europejska, a w przyszłości - po zdobyciu mitycznego już w Poznaniu "majstra" - Liga Mistrzów. Z doświadczeniem z tej jesieni będzie wówczas łatwiej.

Awans do grupy sprawi też, że już po kilku tygodniach rundy lechici będą mogli mówić o udanym sezonie. Może zabrzmi to dziwnie, ale nazwa Lech przewijająca się w serwisach z meczów UEFA daje klubowi więcej nawet niż mogłoby dać zdobycie mistrzostwa. Wspominali o tym przedstawiciele firmy BetClic, która została sponsorem Lecha dlatego, że poznaniacy tak dzielnie radzili sobie rok temu w pucharach. Jeden taki start oznaczał to, że globalna firma zainteresowała się Lechem? Nieźle.

To pewne, że podobnych zysków nie daje nawet zdobycie tytułu w kraju, którego kluby już na początku sierpnia w większości żegnają się z europejskimi pucharami. Lech ma szansę stać się chlubnym wyjątkiem, drużyną, która rok w rok pokazuje się w rozgrywkach międzynarodowych i coś w nich znaczy. To jest jak dostanie się do elitarnego grona, z którego później trudno będzie wypaść. Nie pozwolą na to zdobyte punkty rankingowe, które w kolejnych latach niemal gwarantują uniknięcia trudnych rywali w eliminacjach.

Te dodatkowe sześć meczów Lecha w grupie LE na pewno pokaże ogólnopolska telewizja. Kibice w całym kraju będą mogli je obejrzeć i wielce prawdopodobne, że to zrobią. Lech Franciszka Smudy ściągał przed ekrany wielomilionową widownię. To więcej niż mogą zainteresować klubem nawet najlepsi spece od reklamy i marketingu i to pewnie w kilka lat!

Wszystko to jest na wyciągnięcie ręki. Lech musi wyciągnąć tę rękę wyciągnąć już dzisiaj i przybliżyć się do awansu. Za tydzień, wypełniony głośnymi kibicami stadion w Brugii będzie większym atutem gospodarzy niż dzisiaj wroniecki stadionik. A zatem: najpierw strzelaj...

Co piłkarzach Lecha myśli trener FC Brugge? - czytaj tutaj »