Berlin 2009. Anna Jesień pojawia się i znika

Nadzieja na medal w mistrzostwach świata Anna Jesień najpierw nie dostała się do finału biegu na 400 m ppł, potem cudem awansowała po dyskwalifikacji zwyciężczyni jej półfinału, a następnie znów odpadła.
Brązowa medalistka z Osaki straciła rytm na siódmym płotku, potknęła się na 10. płotku, gdy była zmuszona dołożyć dodatkowy krok przed przeszkodą. Polka przybiegła na metę czwarta, po dość wolnym biegu. Była przekonana, że odpadła, ale kilkanaście minut później sędziowie zdyskwalifikowali Jamajkę Kalisę Spencer, zwyciężczynię półfinału za ominięcie płotka stopą nogi atakującej przeszkodę.

Wkrótce jednak - na skutek odwołania się potężnej jamajskiej federacji - Jesień znów znalazła się poza finałem.

- Byłam dobrej myśli, walczyłabym o drugie miejsce w tym półfinale. Ale wypadłam z rytmu, musiałam skrócić krok i dodać jeszcze jeden przed ostatnim płotkiem. To zdecydowało o uderzeniu w płotek i potknięciu - powiedziała Jesień.

- Wszystko dlatego, że z powodu kontuzji naciągnięcia mięśnia dwugłowego musiałam ograniczyć treningi na płotkach i zgubiłam technikę. Bo tu zdecydowało właśnie to. Wysiłkowo była dobrze przygotowana, ostatnia prosta jest wciąż moja mocną stroną. Myślę, że choć dziewczyny są bardzo szybkie, miałabym szansę na sukces, bo w finale jest zupełnie inaczej - mówiła Jesień.

Lekkoatletyczne Mistrzostwa Świata Berlin 2009 »