Derby Śląska i Łodzi dla faworytów

Trzecia kolejka pierwszej ligi stała pod znakiem derbów. W Łodzi i Zabrzu niespodzianek nie było - lepsi okazali się faworyci.
Widzew i ŁKS zagrały już po raz 59., tyle że po kilku latach przerwy znów poza ekstraklasą. O dziwo, mecz stał na lepszym poziomie niż kilka wcześniejszych w najwyższej klasie, a oglądał go komplet kibiców, czyli 9,5 tys. Niestety, znów dali o sobie znać chuligani, z powodu których sędzia musiał w pierwszej połowie przerwać grę na kilka minut. Powodem było rzucanie rac, od których zapaliły się flagi na ogrodzeniu.

Przy wejściu na główną trybunę, z której grę oglądają m.in. VIP-y i dziennikarze, wszyscy byli obmacywani niczym przestępcy przed wejściem do aresztu. Brakowało tylko tego, żeby zabierać im paski i sznurówki. Pozwolono za to, by chuligani wnieśli na stadion kilkadziesiąt rac i transparenty z obraźliwymi treściami. Szefowie Widzewa koncentrują się jednak na walce z dziennikarzami "Gazety", nie przyznając im akredytacji (odmówili jej Bartłomiejowi Derdzikowskiemu z łódzkiej redakcji).

Wracając do meczu, to widzewiacy byli lepsi piłkarsko, ale ich lokalni rywale zaimponowali ogromną walecznością i zaangażowaniem. W ŁKS brakowało m.in. Tomasza Hajty, Jakuba Biskupa i Pawła Drumlaka, a krótko przed meczem podpisano kontrakty z kilkoma zawodnikami. Niestety, organizacyjnie klub prezentuje poziom nawet nie trzecioligowy... Nikt nie wie, jaki będzie budżet ani kto będzie rządził spółką, bo udziałowcy tradycyjnie nie mogą się porozumieć.

Widzew szybko wyrównał, a po chwili zwycięską bramkę zdobył Radosław Matusiak. Było to jego pierwsze trafienie w Widzewie, w pierwszym występie w tym sezonie.

Najwięcej ludzi - prawie 20 tys.! - obejrzało derby Śląska, w których 14-krotny mistrz Polski Górnik Zabrze bez większych problemów wygrał z GKS Katowice. Zabrzanie, tak jak Widzew, mają na koncie komplet zwycięstw, co nie powinno dziwić, ponieważ w składzie mają kilku niedawnych reprezentantów Polski. Jeden z nich - Adam Danch - siedzi nawet na ławce rezerwowych. Górnik jest obok Widzewa głównym kandydatem do awansu.

Pod względem frekwencji drugie miejsce zajmuje Pogoń Szczecin, która w obecności 10 tys. kibiców zremisowała z mającym duże aspiracje Podbeskidziem Bielsko-Biała. Przed sezonem do Szczecina trafiło kilku najlepszych graczy z pobliskiej Floty Świnoujście. Nie przeszkadza to drużynie prowadzonej przez Petra Nemca w znakomitej postawie. Flota niespodziewanie wygrała wszystkie spotkania, nie tracąc w nich ani jednego gola!

22
tytuły mistrza Polski mają na koncie drużyny występujące w I lidze (Górnik Zabrze - 14, Widzew - 4, ŁKS i Warta - po 2)