David Logan. Milczący Indianin w słuchawkach

- David, zrób wesołą minę! - poprosił kiedyś fotograf. - Nie uśmiechnę się, bo jestem gangsterem - odparł poważnie koszykarz. Teraz zapewnia, że jest już wyluzowany. Relacja z meczu towarzyskiego z Chorwacją, w którym Logan po raz pierwszy zagra w polskiej kadrze na żywo w Sport.pl od godz. 17.
W połowie lipca dostał polskie obywatelstwo, we wtorek zadebiutuje w biało-czerwonej koszulce w meczu z Chorwacją, który rozpoczyna serię sparingów przed wrześniowymi mistrzostwami Europy w Polsce. Na pozycji rzucającego lepszego Polaka nie ma, więc 27-letni koszykarz Asseco Prokom Gdynia będzie dużym wzmocnieniem reprezentacji.

Pochodzi z Chicago. Po ojcu i dziadku ma indiańskie korzenie i mógłby nosić imię "Ten, który nie lubi mówić". - Dialog z Davidem wygląda mniej więcej tak, że on na wszystko odpowiada: "OK" - mówi dyrektor Prokomu Jacek Jakubowski, który pomagał koszykarzowi załatwiać formalności związane z nadaniem obywatelstwa. - Spotkałem się z nim i powiedziałem, że musi zdobyć taki, taki i taki papier. Co odpowiedział David? "OK". Za półtora miesiąca przyniósł wszystkie potrzebne dokumenty.

Na specjalnej konferencji prasowej po dołączeniu do kadry uciął pytania: - Nie będę zdradzał żadnych szczegółów z życia prywatnego.

Jak na polskie obywatelstwo zareagowała rodzina? - Niewiele o tym wie, więc nie mogła nic powiedzieć. Nie wiem, czyj to był pomysł, abym starał się o polski paszport - przyznał Logan. Czy będzie mu się chciało zdobywać punkty dla Polski? - Mogę zdobywać punkty dla kogokolwiek, choćby Afganistanu. Co za różnica? - odparł Logan. Zdziwiony dziennikarz dopytał, czy to dobre porównanie. - A dlaczego nie? Mogę powiedzieć, co chcę. No nie. Na wojnę bym się nie wybrał - stwierdził jednak.

Logan dla Sport.pl: nie zostałem zmuszony, żeby grać dla Polski


Logan może mówić, co chce, ale najczęściej nie mówi nic. Podczas podróży na mecze Prokomu wciąż ma na uszach duże słuchawki i jeśli z kimś rozmawia, to z Danielem Ewingiem. Zdawkowo.

Po debiucie w Eurolidze, kiedy zdobył w Sienie aż 25 pkt i był chwalony przez rywali, czekała na niego w Sopocie duża grupa dziennikarzy. Powiedział, że jest zmęczony i musi odpocząć.

Uśmiecha się rzadko. - David, zrób wesołą minę! - poprosił fotograf na specjalnej sesji Turowa Zgorzelec, w którym grał Logan dwa lata temu. - Nie uśmiechnę się, bo jestem gangsterem - odpowiedział z poważną miną.

Zachowaniem gangstera nie przypomina, ale luzu raz mu zabrakło. W kwietniu zeszłego roku tuż przed play-off bawił się w jeleniogórskim klubie Atrapa z grającymi w tym mieście amerykańskimi koszykarkami. Doszło do przepychanki z ochroniarzami, zawodnik upadł na podłogę, a potem został wyprowadzony z klubu.

Efektem była kontuzja prawej, rzucającej ręki. Podejrzewano złamanie, działacze Turowa chcieli iść do prokuratury, ale kiedy okazało się, że po wyrzuceniu z lokalu koszykarki rzucały kamieniami w szyby, a Logan walił w drzwi pięściami, sprawa przycichła.

- Nic złego nie zrobiłem, ale skończyło się to tragicznie. Przepraszam, że w tak ważnym momencie nie będę mógł pomóc drużynie - mówił Logan. Po badaniach okazało się, że ręka jest tylko opuchnięta.

Jakubowski nie może uwierzyć, że Logan brał udział w awanturze w Jeleniej Górze. - W Sopocie gra od roku i złego słowa nie można o nim powiedzieć. Trójmiasto może zachęcać do rozrywki, ale z Davidem nigdy nie było kłopotu - mówi dyrektor Prokomu i przypomina historię po Meczu Gwiazd w Warszawie. - Na bankiecie wszyscy Amerykanie rozsiedli się za stołami, ale my musieliśmy wracać. Powiedziałem: "David, sorry, za 10 min jedziemy". Pokręciłem się trochę po sali, z kimś porozmawiałem. Zacząłem szukać Logana, a on już stał z torbą przy drzwiach - wspomina Jakubowski.

Logan przed nowym sezonem przeprowadził się, tak jak klub, z Sopotu do Gdyni, żeby mieć bliżej do hali. Ma pięciopokojowy apartament, ale mieszka sam. Kiedy jeździ do USA, zawsze zatrzymuje się u matki w Indianapolis. Jest z nią mocno związany, wspiera ją finansowo. Wychowywał się bez ojca.

W wolnym czasie gra na X-boksie, korzysta z komputera i je - uwielbia krewetki i... kotlety schabowe. Lubi czytać Biblię.

Na treningu jest profesjonalistą. Żaden trener ani zawodnik nigdy nie zwrócił uwagi na jego nieodpowiednie zachowanie. Na zgrupowaniu chwali go selekcjoner reprezentacji Muli Katzurin.

Logan, choć po polsku umie tylko przeklinać, na boisku nie ma problemów językowych - i w kadrze, i w euroligowym Prokomie obowiązuje angielski.

Czy czuje się Polakiem? - Po tych trzech latach tutaj na pewno w jakimś sensie tak - mówi Logan. Co chce osiągnąć w kadrze? - Nie jestem tu po to, by być supergwiazdą. Chcę pomóc w osiągnięciu jak najlepszego wyniku.

- Mogę dać zespołowi moje umiejętności strzeleckie, ale nie spodziewam się, że zostanę liderem. Będzie nim Marcin Gortat albo Maciej Lampe. Oni są stąd, są wielkimi gwiazdami. Ja nie pretenduję do takiej roli - mówi Logan.

- Chciałbym być orłem, żeby polatać - odpowiada na pytanie, w jakie zwierzę chciałby się zamienić. Koszulkę spod znaku orła założy we wtorek. Gdzie się wzniesie z reprezentacją?

Polska szykuje się do meczu z Chorwacją - czytaj tutaj »