Sport.pl

Legia Warszawa - Azoty Unia Tarnów 99:89

Kwarty: (21:24, 25:18, 22:21, 31:26)

Legia: Williams 19 (1), Kazlauskas 19, Sinielnikow 16, Majchrzak 14 (2), Żurawski 2 oraz Królik 13 (2), Cielebąk 11 , Wilson 4, Kwiatkowski 0, Kozłowski 0. Azoty: Celej 22 (2), Uspienski 15 (2), Marculewicz (10), Stiga 9 (1), Lepinaitis 5 (1), oraz Lyday 15 (1), Seweryn 7 (1), Grant 6, Bazelewski 0, Doliński 0

Koszykarz meczu: Andriej Sinielnikow - pełna kontrola wydarzeń na boisku i własny rekord punktowy sezonu.

Koszykarze Legii pewnie pokonali Azoty-Unia Tarnów 99:89, potwierdzając słowa trenera Jacka Gembala, że w 2002 roku grają bardzo dobrze, jak na swoje możliwości. Legioniści są nadal tylko o punkt za pierwszą szóstką.

W warszawskim zespole gra aż trzech byłych koszykarzy tarnowskiego klubu (Wojciech Majchrzak, Łukasz Kwiatkowski, Wojciech Żurawski), jeden, który nie zdał tam testów (Marcus Williams), a nad całością czuwa trener Gembal, wyrzucony z pracy w Azotach przed dwoma laty. Wydawało się więc, że kilku graczy może bardzo ambitnie podejść do tego meczu. Majchrzak i Williams zagrali bardzo dobrze (zwłaszcza Amerykanin), Gembal jak zwykle szalał przy linii (a nawet na boisku, co przypłacił faulem technicznym), ale pozostali dwaj gracze na pewno nie zaliczą meczu do udanych. Żurawski już w drugiej akcji meczu skręcił noge i do gry nie wrócił, a Kwiatkowski w statystykach ma tylko cztery minuty gry i cztery faule.

W niczym to jednak nie przeszkodziło w pewnej wygranej warszawiaków. Przy garstce widzów (największe emocje wzbudziła informacja spikera, nieprawdziwa niestety, że Adam Małysz prowadzi po pierwszej serii skoków) Legia prowadziła właściwie przez cały mecz. Świetnie dyrygował zespołem Andrzej Sinielnikow, który ponadto był skuteczny w kontrach i wejściach pod kosz. Rzadko w rzutach mylili się także Williams i Wojciech Królik, a w czwartej kwarcie aż 14 punktów rzucił Arnas Kazlauskas. Nieźle pod tablicami radził sobie Lee Wilson, który jednak na razie jest dość nieruchawy. Mimo to zdołał zebrać dziewięć piłek i zablokować dwa rzuty rywali.

W końcówce tarnowianie trafiali za trzy punkty i próbowali faulami zmniejszyć straty, ale Gembal był na tyle pewny zwycięstwa, że pozwolił w ostatniej minucie zadebiutować w PLK 18-letniemu wychowankowi Kamilowi Kozłowskiemu. Junior nie popełnił błędów.