Sport.pl

Właściciel Lechii Gdańsk: Mamy grać tak, żeby chcieli nas pokazywać w TV

- Proszę mnie źle nie zrozumieć. Fajnie, że wygraliśmy dwa mecze, ale naprawdę lepiej na początek wylać kubeł zimnej wody na rozpalone głowy, niż potem się rozczarować - mówi Andrzej Kuchar, biznesmen i właściciel Lechii Gdańsk.
Ekstraklasa.tv: Zobacz jak Lechia znokautowała Cracovię »

- Jest takie przysłowie, które doskonale pasuje do postawy naszej drużyny na początku sezonu - "wśród ślepych jednooki królem". Oba mecze oglądałem w telewizji i mimo dwóch zwycięstw dostrzegłem w naszej grze sporo mankamentów, szczególnie w grze obronnej. Właściwie każdej z trzech straconych bramek mogliśmy uniknąć - przekonuje Kuchar.

Przedsiębiorca chce stworzyć nad morzem profesjonalny klub, który będzie marką liczącą się nie tylko na krajowych boiskach, ale także w całej Europie.

- Widzę, że trener Kafarski chce nadać tej drużynie charakterystyczny styl gry. Lechia ma grać ładnie, efektownie, kombinacyjnie, tak, żeby ludzie chcieli przychodzić na jej mecze, a Canal Plus pokazywać je w telewizji - przekonuje Kuchar i przypomina, że już niedługo klub będzie musiał zapełnić 40-tysięczny stadion.

Lechia po dwóch kolejkach Ekstraklasy zajmuje drugie miejsce w tabeli. Klub nie planuje już żadnych ruchów kadrowych, więc w celu poprawy gry zdaniem Kuchara konieczne będzie przesunięcie Cvirika na lewą obronę. Piłkarz jednak uwielbia grę na środku.

- Nie dziwię mu się. Kiedy rozgrywamy mecze oldbojów, to ja zawsze wolę grać na środeczku, bo tam wystarczy podbiec 5 metrów w jedną stronę, 5 metrów w drugą i już. A na boku trzeba zasuwać cały mecz w tę i z powrotem. Na szczęście to nie zawodnik, a trener decyduje, gdzie kto ma grać, więc Cvirik musi się podporządkować - komentuje właściciel Lechii.

Kuchar osobiście pojawi się na meczu dopiero pod koniec sierpnia. Jego drużyna zmierzy się wtedy ze Śląskiem Wrocław Zygmunta Solorza-Żaka, kiedyś wspólnika w interesach, a teraz biznesowego rywala Kuchara.

Skąd się wzięła fenomenalna forma Lecha? I Wisły?
Cały wywiad z Kucharem - czytaj tutaj >


Więcej o: