Letnia Grand Prix. Małysz: Nowe zasady to kosmos

Dziś w niemieckim Hinterzarten startuje Letnia Grand Prix w skokach narciarskich. Na zupełnie nowych zasadach. - To jakiś kosmos - komentuje Adam Małysz.
"Opracowaliśmy specjalny wzór, pozwalający na podstawie odczytów z przyrządów pomiarowych wyliczyć współczynnik, który odda wiernie wpływ wiatru na trajektorię lotu. Pomiar będzie wykonywany przez dokładnie dwie sekundy, począwszy od wybicia". Czy to słowa fizyka, opisującego skomplikowane doświadczenie? Nie. Tak reklamuje nowe zasady prowadzenia konkursów skoków narciarskich dyrektor Pucharu Świata, Walter Hofer. Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) postanowiła przetestować ów szczególny system podczas Letniej Grand Prix.

Co on oznacza? Dokładnie to, że jeśli podczas dzisiejszych kwalifikacji do niedzielnych zawodów Adam Małysz skoczy 110 metrów, a Martin Schmitt poszybuje na 103. metr, wcale nie będzie jasne, że Polak zajmie wyższe miejsce. Sędziowie będą bowiem już nie tylko przyznawali skoczkom noty za styl, lecz także dodawali i odejmowali im punkty, analizując warunki atmosferyczne, w jakich ci oddawali próby.

- Te nowe zasady to jakiś kosmos - mówi nam Małysz. - Nie wierzę, że to będzie przejrzyste. Ale nie mam wyjścia, muszę spróbować. Szkoda mi tylko kibiców - dodaje nasz trzykrotny triumfator LGP.

- Widzom trudno będzie zrozumieć, co się dzieje na skoczni. Może być tak, że ktoś skacze daleko, kibice się cieszą, a nagle spiker ogłasza, że jednak wynik jest inny niż wszyscy myśleli - wtóruje Małyszowi wspomniany Schmitt. - Przez takie zmiany w przepisach skoki w końcu zostaną uśmiercone. Przecież ten sport żyje emocjami - denerwuje się.

Na szczęście, to na razie tylko testy. - FIS jest jak guru, z zawodnikami się nie liczy, wprowadził zmiany w złym momencie, tuż przed sezonem olimpijskim. Mamy jednak zapewnienie, że jeśli to wszystko sprawnie nie pójdzie, FIS się z tego wycofa. Mam nadzieję, że właśnie tak będzie - mówi Małysz.

Jeśli sternicy światowego narciarstwa po miesiącu intensywnego skakania dojdą jednak do wniosku, że matematyka i skoki to połączenie idealne, to i tak nie zdążą wprowadzić nowinek wcześniej niż w sezonie 2010/2011, a więc dopiero po igrzyskach olimpijskich w Vancouver. A to właśnie one motywują Małysza do ciężkiej pracy.

Polski mistrz przygotowania do walki o olimpijskie złoto rozpoczął już w maju. Nad formą pracował na czterech zgrupowaniach, m.in. w fińskim Kuopio. - O formie to ja bym nie chciał mówić. To określenie, którego często dziennikarze nadużywają. Na razie sobie spokojnie skaczę, wiem w jakim miejscu przygotowań jestem i jakie mam cele - mówi Małysz.

Piątek, godz. 18.15 - kwalifikacje do konkursu indywidualnego

Sobota, godz. 18 - konkurs drużynowy

Niedziela, godz. 14 - konkurs indywidualny, transmisje w Eurosporcie

Ahonen w książce: Zionęło ode mnie alkoholem - czytaj tutaj »