F1: Głowa Sebastiena Loeba już w F1?

Mistrz świata Sebastien Loeb nie potrafi już wygrywać rajdów tak, jak kiedyś. W ostatnim Rajdzie Finlandii zajął wprawdzie drugie miejsce, ale wcześniej było dużo gorzej. Czy to ostatnie rajdowe starty Francuza przed przenosinami do F1, czy tylko zmęczenie?
Ostatnio Francuzowi na trasach wiedzie się średnio. W trzech z ostatnich czterech rajdów popełniał poważne błędy (wszystkie imprezy odbyły się w przeciągu nieco ponad miesiąca), a po miesiącu przerwy w czwartym rajdzie był po prostu wolniejszy od Mikko Hirvonenem, choć miał też problemy techniczne z autem. Traci już jednak do Fina trzy punkty w klasyfikacji mistrzostw. Loeb nie jest tym samym bezbłędnym Loebem, co wcześniej. Walka będzie więc wyrównana.

- Loeb jest zmęczony, do końca chyba jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy, ale to zmęczenie może być przyczyną błędów - mówi Sport.pl Krzysztof Hołowczyc, który rywalizował z Francuzem na mazurskich trasach. Odrzuca jednak teorię, że Francuz się wypalił, bo ciągle wygrywa odcinki specjalne i jest piekielnie szybki, brakuje mu jednak koncentracji. Mistrz świata żalił się podobno przed imprezą w Mikołajkach, że przebywa w domu tylko cztery tygodnie w roku, a ma przecież dopiero co założoną rodzinę. - W sportach o podwyższonym ryzyku, a rajdy takie przecież są, zmienia się u zawodników podejście do jazdy, gdy pojawia się rodzina i dziecko - przekonuje z kolei Andrzej Borowczyk, komentator F1 i rajdów. Sami kierowcy przyznają, że rodzina to istotny czynnik w sportach motorowych. - Gdybym miał teraz dziecko, to wiem, że bym zwolnił, a od czasu gdy moja żona przestała być moim pilotem zdecydowanie przyspieszyłem - tłumaczy Kajetan Kajetanowicz, rajdowy wicemistrz Polski. Na dziecko więc na razie się nie zdecydował, a żona odpowiada w zespole za logistykę.

Trzecią obok zmęczenia i rodziny teorią demaskującą obniżkę formy Loeba jest jego zafascynowanie wyścigami. O ile Kimi Raikkonen i Robert Kubica chętnie myślą o przyszłych przenosinach do WRC, o tyle Loeb coraz częściej spogląda w stronę F1. - Ostateczna decyzja w sprawie startu w Abu Zabi jeszcze nie zapadła, ale nawet, jeśli tam pojadę, to w przyszłym roku będę się raczej nadal ścigać w rajdach - powiedział jeszcze przed rajdem Finlandii Loeb. Kierowca prowadzi rozmowy na temat gościnnego startu w Grand Prix Abu Zabi w ekipie Toro Rosso, sponsorowanej podobnie jak rajdowy zespół Citroena przez Red Bulla. Szybko jednak wszystkie strony dodały, że na razie najważniejsza jest walka o szósty tytuł mistrzowski w rajdach.

A w tej walce jeszcze niedawno wszystko wyglądało bardzo dobrze. Loeb zwyciężył w pierwszych pięciu rajdach sezonu. Gdy wydawało się, że może starać się o wygraną we wszystkich rundach, mistrz nagle zaczął się łatwo dekoncentrować. Najpierw w Rajdzie Sardynii wypadł z trasy i złapał "kapcia". Musiał odrabiać straty do prowadzących. Wbił się na trzecie miejsce, ale chwilę po zakończeniu imprezy sędziowie nałożyli na załogę Citroena dwie minuty kary, bo pilot Daniel Elena przygotowując się do zmiany przebitej opony odpiął pasy bezpieczeństwa jeszcze w trakcie jazdy. To zabronione, a kara zepchnęła ich na czwarte miejsce.

Następnego Rajdu Grecji Sebastien w ogóle nie ukończył. Przycinając jeden z zakrętów kierowca spojrzał na pilota i postanowił podyktować poprawki do jego notatek. Moment dekoncentracji i Citroen C4 WRC wypadł z drogi tak nieszczęśliwie, że nie nadawał się do dalszej jazdy. Podczas Rajdu Polski popełnił podobny błąd, za bardzo ciął zakręt, najechał na wystający pień i uszkodził samochód. Wystartował następnego dnia, ale do końca rajdu musiał odrabiać karę za nieukończony pierwszy etap. Ostatecznie dojechał - dzięki team orders - na siódmej pozycji.

Loeb wygrał do tej pory 52 rajdy WRC, w 78 stanął na podium, a startował w 121 rundach. Skuteczność wygrywania ma więc niebywałą. Od kilku lat brakuje mu silnych przeciwników, pierwsze pięć rajdów w tym sezonie było nokautem w jego wykonaniu. W rajdach jest już ikoną, żywą legendą. Lepszego momentu na zmianę dyscypliny nie będzie. Wyścigi torowe lubi, w 24 godzinnym Le Mans w 2006 roku zajął drugie miejsce. W F1 jak na razie ma za sobą tylko testy, ale myślami wybiega chyba dalej. Dzięki firmie Red Bull być może już niedługo będzie mógł wystartować bolidem w oficjalnym wyścigu F1. Torro Rosso jest drugim teamem austriackiego potentata napojów energetycznych. To głównie wylęgarnia dla młodych lub niedoświadczonych kierowców, którzy później mogą jeździć w mocniejszym Red Bull Racing. Było tak w przypadku Sebastiana Vettela. Loeb młody już nie jest (ma 35 lat), ale wnosi olbrzymi potencjał marketingowy i zainteresowanie mediów.

A marketing zawsze był oczkiem w głowie Red Bulla.