Izabela Bełcik kontra Milena Sadurek

Odkąd obie znalazły się w kadrze Jerzego Matlaka, toczy się nieustanna dyskusja, która z nich powinna prowadzić grę polskiej drużyny narodowej. - Nie mam żadnej faworytki, a na boisku gra ta, która jest po prostu lepsza - ucina szkoleniowiec polskiej reprezentacji
Izabela Bełcik to jedna z najbardziej doświadczonych zawodniczek w obecnym składzie kadry Polski. Dwukrotna mistrzyni Europy i Polski jak na razie więcej czasu spędza jednak w kwadracie dla rezerwowych, bo grę polskiego zespołu prowadzi jej reprezentacyjna rywalka Milena Sadurek. "Mila" przebojem wdarła się do kadry prowadzonej przez Marco Bonittę, choć od początku narażona była na sporą krytykę. - Nie mamy bogactwa na rozegraniu. Ta, która miała być najlepsza, w ogóle nie gra, tylko po paru operacjach siedzi na trybunach. W tamtym roku wszyscy wymuszali, że to ona ma grać i była wojna o to, że Bonitta faworyzował Sadurek kosztem Skorupy. Teraz historia zaczyna się poniekąd powtarzać - ocenia obecną sytuację Jerzy Matlak.

Rzeczywiście, trudno nie zauważyć dyskusji toczących się wokół decyzji reprezentacyjnego trenera dotyczących tego, którą zawodniczkę z duetu Bełcik - Sadurek desygnuje do gry. Póki co tę rywalizację częściej wygrywała dotychczasowa klubowa podopieczna trenera Matlaka. To musiało wywołać komentarze mówiące, że Sadurek jest faworyzowana przez pilskiego szkoleniowca. Jerzy Matlak nie zamierza jednak milczeć w tej sprawie. - Denerwują mnie niewybredne, głupie komentarze ludzi, którzy powinni się na tym znać. Jedna już odpadła, a teraz gada się totalne bzdury na temat naszych dwóch rozgrywających. Przecież one to słyszą. Tymczasem ja nie mam żadnej faworytki, a na boisku gra ta, która jest po prostu lepsza - denerwuje się Jerzy Matlak. - Między Izą i Mileną jest czysta, sportowa rywalizacja, nie ma żadnych animozji. One obie doskonale wiedzą, dlaczego akurat ta a nie inna gra więcej w danym momencie. I nie można mówić, że któraś nie gra wcale, bo to nieprawda. Sezon zaczynała w zasadzie Iza, potem rolę pierwszej rozgrywającej przejęła poniekąd Milena, ale przede wszystkim dlatego, że Izka złapała kontuzję kolana podczas turnieju w Montreux, którą leczyła później ponad trzy tygodnie.

To jednak nie jedyna przyczyna mniejszej bytności Izabeli Bełcik na boisku. - Na Izę wielki, niszczący wpływ miały ostatnie dwa lata i brak jej obecności w kadrze. Trener Marco Bonitta wyrzucił ją poza nawias kadry, umniejszył jako zawodniczkę, teraz musimy ciężko pracować, ja, ona i cały zespół, żeby z powrotem wprowadzić ją do drużyny narodowej. Iza to bardzo subtelna dziewczyna, nie robi żadnych fochów, grymasów - nie szczędzi swojej podopiecznej słów pochwały szkoleniowiec kadry. - Na razie nie wychodzi jej na boisku tak, jakby sama tego chciała i dlatego póki co, podkreślam póki co, częściej gra Milena, ale za chwilę może się okazać, że częściej na parkiecie gościć będzie Izka. Tylko cały czas ktoś tu robi krecią robotę, komentuje, opowiada za przeproszeniem pierdoły. A one naprawdę obie męczą się z tym rozegraniem, ale na szczęście uzupełniają się nawzajem - raz jedna gra lepiej, raz druga. Nikt tutaj, a na pewno ja, nie ma zamiaru jednej faworyzować, a drugiej robić krzywdę. Tymczasem robi się krzywdę takimi komentarzami, bo one naprawdę też to słyszą. Iza wraca teraz do siebie po kontuzji kolana, gra coraz lepiej i pewnie będzie coraz częściej na boisku, ale musi wygrać konkurencję z Mileną albo Milena z nią. Najciekawsze jest to, że im ta rywalizacja nie przeszkadza, ale widzę, że wszystkim wokół - bardzo - komentuje szkoleniowiec. Obie zawodniczki jako profesjonalistki wiedzą zapewne, że taka sportowa rywalizacja może przynieść same korzyści im i drużynie. 

- Izę znam już cztery czy pięć lat, bo przecież grała u mnie w klubie i wiem, kiedy gra dobrze, a kiedy gorzej. Pamiętajmy, że naprawdę niebagatelny wpływ na nią miały dwa lata rozbratu z siatkówką reprezentacyjną, międzynarodową, na najwyższym poziomie - przypomina trener. - Izka ma tendencję do grania akcji może bardziej skomplikowanych, kombinacyjnych, natomiast ma problemy ze środkowymi, bo z nimi dawno nie grała. Potrzebuje czasu.

Może zatem warto cierpliwie poczekać i dać Izabeli Bełcik jeszcze trochę czasu na powrót do pełnej formy. Zbyt wczesny powrót do gry na wysokich obrotach mógłby przynieść jej same szkody, a to mogłoby sie skończyć tragicznie dla polskiej reprezentacji.

Więcej w serwisie Reprezentacja.net »