MŚ w pływaniu: powrót tekstylnych potrzebny od zaraz

W pojedynku gladiatorów pływania Michael Phelps pokonał na Foro Italico w Rzymie Milorada Cavicia.
Rok temu w Pekinie Amerykanin wygrał z Caviciem o 0,01 s. W serbskich mediach wietrzono wówczas spisek, bo z najlepszych ujęć wideo - spod wody - wcale nie wynikało, że wygrał Amerykanin. Sprawa była prestiżowa: gdyby Phelps przegrał z Caviciem, nie pobiłby rekordu Marka Spitza, nie zdobyłby ośmiu złotych medali olimpijskich, nie otrzymałby lukratywnej nagrody od Speedo.

W Rzymie pojedynek Serba z najbardziej utytułowanym sportowcem wszech czasów był najważniejszym i najbardziej oczekiwanym finałem.

Napięcie rosło wraz z wypowiedziami Cavicia i jego rzymskimi osiągnięciami. Serb w półfinale pobił rekord świata (50,01 s). Zaapelował, aby finaliści wystąpili tylko w spodenkach dla wyrównania szans pływaków, którzy mają wolniejsze stroje, czyli Phelpsa. Amerykanin startuje w Speedo LZR, które uchodzą dziś za sprzęt z epoki kamienia łupanego w porównaniu np. z Areną X-Glide lub Jaked01. Potem Serb mówił, że w godzinę jest w stanie zapewnić Phelpsowi strój Areny. Amerykaninowi tylko w to graj. Rosnące napięcie ładowało go do walki. Jego trener Bob Bowman powiedział: - Mike to maszyna do produkowania motywacji. Wrzucisz mu coś do przemielenia, produkuje jej więcej i więcej.

Wyścig spełnił wszelkie oczekiwania z nawiązką. Był porywający i zaskakujący. Phelps tracił na pierwszej prostej tyle, że wydawało się, że nie ma szans na odrobienie strat. Na nawrocie Cavić prowadził, Phelps był czwarty.

Ale ostatnie 20 m było pokazem niebywałej siły, wspaniałej techniki Amerykanina, 36-krotnego rekordzisty świata, 14-krotnego mistrza olimpijskiego. W perfekcyjnych ruchach doganiał słabnącego Serba i dotknął ściany z widoczną gołym okiem przewagą.

Po chwili, gdy na tablicy zobaczył, że jest pierwszy i że jako pierwszy pływak na świecie przełamał barierę 50 sekund, wpadł w euforię. Wskoczył na linę dzielącą go od toru Cavicia. Przez długie chwile walił pięściami w wodę, robił groźne miny.

Serb również okazał się fantastycznym rywalem - też zszedł poniżej 50 sekund.

Pojedynek w basenie na Foro Italico mówi też o tym, że walka na stroje powinna się skończyć jak najszybciej. Być może organizatorzy mityngów pływackich wezmą to pod uwagę i zorganizują wkrótce wyścig Cavicia i Phelpsa w krótkich spodenkach. Na razie Amerykanin postanowił zbojkotować mityngi do czasu, aż Międzynarodowa Federacja Pływacka (FINA) nie wprowadzi porządku i równych szans. Co prawda ktoś mógłby wytknąć Phelpsowi, że poprzedni rok stał pod znakiem jego stroju Speedo LZR. Pobito w nim ponad 100 rekordów świata. W innych tylko pływacy dokonywali tego tylko sporadycznie.

W "Sydney Sunday Telegraph" wielki długodystansowiec Grant Hackett pisze, że gdyby pływał, dołączyłby do bojkotu i namawiałby do tego całą drużynę Australii. "To najczarniejsza godzina pływania" - pisze o kontrowersjach związanych ze strojami Hackett.

W Rzymie doszło do całkowitego wypaczenia. Stroje piankowe poprawiające wyporność i profil zawodnika spowodowały, że na Foro Italico pobito aż 43 rekordów świata. Poprzednia rekordowa impreza - igrzyska olimpijskie w Montrealu - przyniosła 29 rekordów świata. Wówczas nadpłynęła wielka fala pływaczek z NRD, wprowadzono okularki.

Polacy pływają w najlepszych strojach. Niedawno związek podpisał umowę z firmą Arena. Niemiecka firma wyprodukowała kostium, w którym pobito w Rzymie 13 rekordów świata i w którym pływało najwięcej mistrzów świata - 11. Bo tworzone są oddzielne tabele dla reprezentantów producentów, jakby chodziło o reprezentacje narodowe.

Prezes polskiego związku Krzysztof Usielski przyznaje, że FINA nie pomaga w wyjaśnieniu sprawy. Mówi, że wcale nie jest pewny, czy rekordy Polski pobite w Rzymie zostaną utrzymane - padło ich 11. Związek ma tutaj suwerenność. Podobnie nie wiadomo, jak postąpi FINA z rekordami świata. Na razie federacja podjęła decyzję o zakazie neoprenowych strojów począwszy od 1 stycznia.

Srebrny medal Korzeniowskiego - o 19. czytaj tutaj »