Zmarł Bobby Robson

Były trener reprezentacji Anglii i ostatnio Newcastle United, a także Barcelony i FC Porto, sir Bobby Robson, zmarł w piątek po długiej walce z rakiem. Miał 76 lat
Polonia ma zakaz uczczenia Powstania Warszawskiego »

Popularny trener tytuł szlachecki uzyskał w 2002 r. Od 1991 r. zdiagnozowano u niego pięć różnych rodzajów raka. Aktywny zawodowo pozostawał do listopada 2007 r.

Jako trener nigdy nie zdobył mistrzostwa Anglii, ale poprowadził reprezentację do najlepszych finałów od czasu triumfu w mundialu w 1966 r. W 1990 r. przegrał w półfinale z Niemcami po rzutach karnych.

Wcześniej, na MŚ w Meksyku, jego Anglię wyeliminował Maradona, strzelając gola ręką.

- To nie była ręka boga, to była ręka łajdaka - powiedział wtedy Robson.

Robson był również piłkarzem - kluczowym zawodnikiem Fulham i West Bromwich w latach 50' i 60'. 20 razy wystąpił w reprezentacji Anglii, w tym na MŚ w Szwecji w 1958 r. Na boisku grał tuż za napastnikami.

Był pierwszym piłkarzem, który wynegocjował kontrakt wizerunkowy. Za swoje zdjęcie dołączone do papierosów otrzymał trzy gwinee.

Karierę trenerską zaczynał w Fulham, ale wyrobił sobie markę dopiero prowadząc Ipswich od 1969 do 1982 r. Z kiepskiej drużyny zrobił jeden z najlepszych klubów w Anglii.

Odrzucił oferty m.in. z Manchesteru United i Leeds. Najmniejszy klub ze wschodniej Anglii poprowadził do Pucharu Anglii i Pucharu UEFA.

Potem prowadził czołowe europejskie kluby: zdobył dwa mistrzostwa z PSV Eindhoven, prowadził Sporting Lizbona, jeszcze więcej tytułów zdobył z FC Porto. Potem prowadził Barcelonę, z którą wygrał Puchar Hiszpanii w 1997 r. Puchar Zdobywców Pucharów.

Ostatnim klubem było Newcastle United, któremu kibicował jako dziecko. W latach 40' pokonywał 30 km autobusem z bratem i ojcem do Newcastle, aby oglądać w akcji legendarnego Jackie'go Milburna.

W styczniu 2006 r. zgodził się na doradzanie trenerowi Irlandii, Steve'owi Stauntonowi.

- Z wielkim smutkiem zawiadamiamy, że sir Bobby Robson przegrał swą długą i szlachetną walkę z rakiem - głosi oświadczenie wydane przez rodzinę. Robson zmarł w swoim rodzinnym domu w hrabstwie Durham w otoczeniu bliskich. - Pogrzeb sir Bobby'ego będzie skromny, tylko dla członków rodziny. Msza dziękczynna za życie sir Bobby'ego odbędzie się później, również dla wielu przyjaciół i kolegów. Lady Robson i rodzina byliby wdzięczni, gdyby ich prywatność została w tym trudnym czasie uszanowana - kończy się pismo.

Ostatnio Robson poruszał się na wózku inwalidzkim. W niedzielę przybył na St James' Park na mecz towarzyski zorganizowany na jego cześć, który zgromadził na stadionie ponad 30 tys. kibiców. Na murawie pojawił się Paul Gascoigne i wielu Niemców, którzy brało udział w pamiętnym meczu w 1990 r.

Działacze angielskiej Premier League zdecydowali, że jego pamięć zostanie uczczona minutą ciszy przed piątkowymi spotkaniami Barclays Asia Trophy.

- To nie będzie żaden obrzęd, lecz hołd - powiedział rzecznik Premier League.

Sir Bobby Robson założył jakiś czas temu fundację własnego imienia, która zajmuje się zbieraniem pieniędzy na walkę z rakiem.

- Przyjąłem, co mi powiedzieli i mam zamiar jak najlepiej wykorzystać czas, który mi został - powiedział, gdy pogodził się z własnym odchodzeniem. - Każdy musi kiedyś odejść, ja cieszyłem się każdą minutą.

Cała Anglia płacze za ukochanym trenerem, gazety piszą o śmierci legendy. "Guardian" napisał już, że Robson był ciałem i duszą angielskiego futbolu.

W lidze australijskiej będą karać "nurków" »