Schumacher wraca do F1: "To najlepsza reklama dla Ferrari, ale nie wygra"

"Powrót Schumachera wcale mnie nie zaskoczył. Owszem, bardziej spodziewałem się, że najzwyklej w świecie miejsce w kokpicie Ferrari opuszczone chwilowo przez Felipe Massę zajmie ktoś z dwójki testowych kierowców: Luca Badoer, Marc Gene" - pisze na swoim blogu Bartosz Raj. "Nie mam wątpliwości, że Schumacher nie wygra GP w Walencji ani żadnego innego. Ba, spodziewam się ogromnych kłopotów ze zdobywaniem punktów" - dodaje.
Dziennikarz Sport.pl wskazuje na trzy główne powody dla których powrót Schumachera to dobre posunięcie: "Gene i Badoer są świetnymi kierowcami, ale nijakimi w medialnym tego słowa znaczeniu. Nie gwarantują ani wielkich wyników, ani zainteresowania Ferrari. Z całym szacunkiem. (...) Ferrari w tym sezonie walczy już tylko o zainteresowanie, bo po ostatnich wyczynach McLarena nawet podium MŚ konstruktorów wydaje się bardzo mało prawdopodobne. Nie muszą więc dążyć do sytuacji dającej najwięcej punktów" - pisze. I po trzecie: "Schumacher gwarantuje wielkie zainteresowanie, największe z możliwych".

Czy siedmiokrotny mistrz świata może wygrać w Walencji? "Nie łudźmy się - nawet największy mistrz kierownicy nie jest w stanie w 4 tygodnie bez jazdy na torze przygotować się do wyścigu" - uważa dziennikarz.

A poza tym czemu ten powrót jest słuszny? - czytaj na blogu Graj Raj »