Formuła 1: BMW zjeżdża do garażu

BMW wycofało się z Formuły 1 od przyszłego sezonu. Dla Roberta Kubicy znajdzie miejsce się w najlepszych zespołach
Lekarz pewny, że Massa wróci »

Szokującą decyzję samochodowego giganta ogłoszono w Monachium. Jeszcze dwa dni temu Kubica mówił o testowaniu na Węgrzech elementów przyszłorocznego bolidu.

Kończy się rozdział w życiu sportowym Kubicy. W 2006 roku BMW Sauber zaryzykował i zatrudnił 22-letniego kierowcę z Polski, czyli z kraju, w którym nie ma nie tylko toru wyścigowego, nie tylko sportu samochodowego, ale nawet dróg w sensie słowa używanego w tym znaczeniu w Niemczech.

Gdyby nie BMW Sauber i szef zespołu Mario Theissen, Kubica mógłby nigdy nie zadebiutować w Formule 1. Niezwykle ryzykowna decyzja teamu, aby naburmuszonego byłego mistrza świata Jacques'a Villeneuve'a zastąpić niedoświadczonym kierowcą testowym opłaciła się jednak obu stronom. Rok temu Kubica mógł nawet myśleć o zdobyciu tytułu mistrza świata. Teraz BMW wycofuje się z elitarnych wyścigów, zostawiając po sobie gwiazdę wyścigów samochodowych, sportowca znanego setkom milionów ludzi na całym świecie.

Wszystko to dokonało się w trzy lata.

Szefowie koncernu podjęli dramatyczną decyzję, bo mimo kryzysu samochodowego co rok inwestowali w zespół Formuły 1 fortunę, a w tym sezonie otrzymali w zamian psioczenie na jakość bolidów spod znaku BMW i na nieudolność niemieckich inżynierów.

Zespół Kubicy i Nicka Heidfelda (163 wyścigi F1 bez zwycięstwa) zdobył w tym sezonie zaledwie osiem punktów. Rok temu o tej porze - prawie 11 razy więcej. Kubica i Heidfeld zajmowali w tym sezonie odległe miejsca w kwalifikacjach, zespół ślamazarnie wprowadzał poprawki w bolidzie. Został wyprzedzony niemal przez wszystkich, nawet tych tradycyjnie najsłabszych. W ostatnim wyścigu Grand Prix Węgier Polak - mimo uznanej wysokiej klasy - zająłby ostatnie miejsce w kwalifikacjach, gdyby nie kraksa Jaime Alguersuariego, absolutnego debiutanta na torze, kierowcy, który po raz trzeci w życiu usiadł za kierownicą bolidu F1. Wizerunek dynamicznego, nowoczesnego, innowacyjnego, solidnego producenta sportowych samochodów szybko rozpadał się w oczach najbardziej pożądanych potencjalnych klientów - bogatych fanów Formuły 1. W kryzysie liczba kupców luksusowych samochodów drastycznie zmalała. Na dniach koncern ogłosi wyniki finansowe za drugi kwartał. Niedawno ogłosił je Mercedes - 1,5 mld dol. straty. Straty BMW mogą być relatywnie większe.

Koncern podjął decyzję teraz, bo zbliża się czas podpisania porozumienia wszystkich uczestników wyścigów z zarządem F1 i z Międzynarodową Federacją Samochodową. Umowa będzie obowiązywać do 2012 roku i ciężko byłoby się z niej wyplątać, zwłaszcza chwilę po podpisaniu.

Na lodzie pozostanie około 430 pracowników w szwajcarskiej centrali w Hinwil, ale niemal pewne jest, że zespół zostanie przejęty przez byłego właściciela, a obecnie mniejszościowego udziałowca Petera Saubera. Palący cygara Szwajcar ma jednak 65 lat i przypomina bardziej rentiera niż energicznego szefa. Być może więc znajdzie jakiegoś rzutkiego menedżera do zarządzania stajnią.

Hinwil to centrala niemal kosmiczna - jest tam wielki tunel aerodynamiczny oraz jeden z najpotężniejszych komputerów świata Albert 3. W utrzymaniu zespołu w Formule 1 pomogą inne zespoły oraz sam koncern BMW, dla którego pomoc finansowa jest mniejszym obciążeniem niż rozwiązanie umów z wysoko opłacanymi pracownikami i dotrzymanie wciąż obowiązujących kontraktów, na przykład z malezyjskim potentatem naftowym Petronas, zresztą jedynym wielkim sponsorem zespołu. O silniki zespół nie będzie musiał się martwić. Na rynku F1 jest wielu dostawców. Mercedes napędza bolidy trzech stajni, może pomóc czwartej. Jest Renault dostarczający silniki także Red Bullowi, jest Ferrari. W nowym sezonie dojdzie kolejny producent silników - Cosworth.

Kubica ma ważny kontrakt z BMW Sauber do końca roku. Do tego czasu będzie jeździł w jego barwach. Jednak w obliczu decyzji BMW Polak ma wolną rękę w negocjacjach. Szybko znajdzie miejsce na przyszły rok, kto wie, czy nie lepsze. Według nieoficjalnych źródeł w tym sezonie zarabia ok. 10 mln euro i zapewne nie mniej będzie zarabiał w przyszłym roku. Spekulacje kierują Kubicę do galaktycznego Ferrari, ale tam miejsce mają wracający do zdrowia Felipe Massa oraz Kimi Räikkönen. Fin zastanawia się nad zakończeniem kariery i włoska oraz hiszpańska prasa oddają jego miejsce Fernandowi Alonso, obecnie jeżdżącemu dla Renault. Podobno kontrakt na przyszły rok już jest podpisany. Ferrari zaprzecza, ale tak samo zaprzeczało jesienią 1995 r. plotkom o transferze Michaela Schumachera, by następnego dnia ogłosić, że Niemiec podpisał kontrakt. Gdyby Alonso przeniósł się do Ferrari, zwolni miejsce w Renault. Francuzi jednak też zastanawiają się nad wycofaniem teamu z Formuły 1!

Obecnie dostępnych dla Kubicy jest ok. 20 miejsc w 11-12 stajniach, w tym na przykład w McLarenie. Przyszłość Polaka w Formule 1 jest wciąż różowa.

Ale czy można to samo powiedzieć o samej Formule 1?

Przypadek BMW pokazuje, że F1 nie powinny rządzić teamy fabryczne