Alberto Contador. Małomówny fenomen. On jest bezdyskusyjnie najlepszy

Gdy w 2003 roku odniósł pierwsze wielkie zwycięstwo w Karpaczu, był nikomu nieznanym Hiszpanem. Dziś, po drugim triumfie w Tour de France, skutecznie mierzy się z legendą największych kolarzy
Alberto Contador do dziś dzierży rekord wjazdu z Piechowic na Orlinek. 19-kilometrową trasę czasówki pokonał w 30 minut 29 sekund. Wyprzedził Cezarego Zamanę, zwycięzcę Tour de Pologne w 2003 roku, o 19 sekund. - Byłem zaskoczony, że to właśnie on wtedy wygrał. Nikt o nim nie słyszał. Był mistrzem świata orlików na czas, ale to był jego jedyny sukces, a ścigał się wśród zawodowców. Ale polskie szosy nie pierwszy raz wypromowały wielkiego kolarza. Kto dziś pamięta, że Greg LeMond [trzykrotny zwycięzca Tour de France - przyp. ok.] wygrał jako junior wyścig o Błękitną Wstęgę Jeziora Żywieckiego - wspomina Zamana.

Kariera Hiszpana wcale nie potoczyła się tak szybko jak wjazd pod Orlinek. Wiatr wiał mu prosto w twarz już w dzieciństwie. - Jest przyzwyczajony do cierpienia - mówi jego matka Paquita Francesca gazecie "Le Parisien". On sam wspomina, że rodzice nie poświęcali mu wiele czasu. Musieli opiekować się młodszym bratem. - Raul ma 21 lat, ale mózg pięciolatka. Dla mnie i mojego męża on jest tak samo ważny jak Alberto, zwycięzca Tour de France. Niektórym ludziom to trudno zrozumieć. Ale to są nasi synowie - tłumaczy Paquita. Albert niemal każde zwycięstwo dedykuje bratu. Pomaga też rodzicom.

Sam omal nie podzielił losu Raula. Podczas pierwszego etapu wyścigu dookoła Asturii w 2004 roku miał kraksę, w której doznał ciężkich urazów. Lekarze wykryli tętniaka mózgu. Trzy tygodnie Contador był w stanie śpiączki. Przeszedł skomplikowaną operację, ale wyzdrowiał. Był to nie mniej cudowny powrót do sportu jak Lance'a Armstronga po wyleczeniu się z raka. - Najpiękniejszy dzień w moim życiu to ten, w którym wróciłem do startów - przypominał tydzień temu po zwycięstwie na etapie do Verbier.

Jak każdy kolarz musi stawić czoła oskarżeniom o doping. - To największe oszustwo w historii sportu - tak niemiecki ekspert do walki z dopingiem Werner Franke skomentował zwycięstwo Hiszpana w Tour de France w 2007 roku. Franke oskarżył też Jana Ullricha i przegrał z nim proces. Ale wątpliwości wysuwają również bardziej wiarygodni fachowcy.

Kilka dni temu Greg LeMond pytał w swoim felietonie w dzienniku "Le Monde", jaki jest VO2max Contadora, czyli maksymalny pułap tlenowy (przyswajalność tlenu na minutę na kilogram masy ciała). Jego wątpliwości wzbudził fakt, że jednego dnia Hiszpan pokonuje w godzinę różnicę 1864 metrów wysokości, a wkrótce potem wygrywa jazdę na czas. Według byłego lekarza Festiny Antoine Veyera VO2max Contadora musiałby wynosić 99,5 ml/min/kg. "Nikt do tej pory nie miał takich wartości. Żaden sportowiec" - pisze LeMond. - Poproszę o następne pytanie - odpowiedział pytany o to na konferencji prasowej Contador.

W obronę wziął go francuski kolarz Laurent Fignon: - Każdy ma prawo myśleć, co chce. Contador jest najbardziej kontrolowanym kolarzem świata. Jego wyniki są - sądzę - wiarygodne. Kolarstwo bardzo się zmieniło od naszych czasów: mniejsza jest waga rowerów, lepsze drogi i jakość treningu.

Warunki fizyczne predystynują Contadora do jeszcze większych wyzwań. Idealny stosunek wzrostu do masy ciała (176 cm i 62 kg wagi) daje mu niesamowitą przewagę w górach. Specjaliści wyliczyli, że podczas zwycięskiego podjazdu pod Verbier uzyskał średnią moc 490 watów. - Mnie stać na ponad 400 watów podczas 2-3 minut ucieczki, potem muszę zejść do 360 watów - mówi najlepszy polski kolarz Sylwester Szmyd.

- To największy talent, z jakim przyszło mi pracować - mówił już przed dwoma laty Johan Bruyneel, dyrektor sportowy grupy Astana, który doprowadził do siedmiu zwycięstw w Tour de France Lance'a Armstronga. - Jego możliwości są nieograniczone - dodaje dziś belgijski menedżer. - On jest najlepszy. Był czas, że byłem nim ja, dziś jest nim on - przyznał sam Lance Armstrong.

W Paryżu Contador wygrał już czwarty wielki wyścig wieloetapowy. Na Polach Elizejskich założył żółtą koszulkę już dwa lata temu, był pierwszy w Vuelcie a Espana i w Giro d'Italia. Znalazł się w elitarnym gronie wielkich mistrzów, zwycięzców trzech wielkich Tourów. Należą do niego: Jacques Anquetil, Eddy Merckx, Gilles Gimondi i Bernard Hinault. Hiszpan ma dopiero 26 lat.

Armstrong do Contadora: Powalczymy za rok »