Tour de France. Bez dopingu. Na razie?

Pierwszy raz od 2005 roku podczas Tour de France nie wykryto żadnego przypadku dopingu. Ale by być tego pewnym, potrzeba poczekać kilka dni, tygodni, a nawet lat... ?L'Equipe? w dniu finiszu Tour de France w Paryżu napisało, że podejrzanych jest 15 z najlepszych 20 kolarzy wyscigu z 2008 r.!
Zobacz finisz wyścigu na Zczuba.tv! »

Trzy tygodnie tegorocznego wyścigu znacznie różniły się od trzech poprzednich edycji. W 2006 roku wpadł Floyd Landis. Amerykański zwycięzca Touru dowiedział się o tym, schodząc z podium na Polach Elizejskich. Rok później oszustami okazali się Duńczyk Michel Rasmussen i Kazach Aleksander Winokurow. Obaj wygrali etapy, Rasmussen był liderem. W jego przypadku doszło do oszustwa dopingowego, którego nie mogli zaakceptować organizatorzy. Kolarz Rabobanku nie podał miejsca, gdzie trenował przed wyścigiem, czym zwodził kontrolerów dopingowych. W ubiegłym roku wpadł Włoch Riccardo Ricco, zapamiętany również dzięki dwóm pięknym wygranym etapowym TdF.

Dziś kolarze są czyści. Ale czy na pewno? Kilka dni temu okazało się, że drugi na mecie zakończonego dwa miesiące temu Giro d'Italia Danilo Di Luca korzystał z EPO trzeciej generacji - CER-y. Ten sam środek dopingowy przyjmowali bohaterowie Tour de France sprzed roku, Niemiec Stefan Schumacher, Włoch Leonardo Piepoli i Austriak Bernhard Kohl. Pozytywne wyniki badań tych kolarzy zostały opublikowane kilka tygodni po wyścigu. Obaj przyznali się do stosowania dopingu, a Kohl złożył w tej sprawie obszerne zeznania, rozpoczął współpracę z organizatorami Tour de France.

W niedzielę przed południem internetowa strona francuskiego dziennika "L'Équipe" podała, że szef Francuskiej Agencji Antydopingowej Pierre Bordry zapowiedział ponowne zbadanie próbek kolarzy, którzy ukończyli Tour de France w 2008 roku pod kątem przyjmowania CER-y. Podejrzanych może być nawet 15 z pierwszej 20 kolarzy. "Obiecuje to prawdopodobnie kilka nieprzyjemnych niespodzianek dla zainteresowanych" - pisze l'equipe.fr.