Sport.pl

Superpuchar: Wisła po ciosie w Tallinie znów przegrała

Chwiejąca się po ciosie w Tallinie krakowska Wisła przegrała kolejne trofeum. W finale Superpucharu w Lubinie pokonał ją po rzutach karnych poznański Lech.
- Mówiłem, że to bzdury - skomentował po meczu nowy trener Lecha Jacek Zieliński doniesienia o rozsypce, w jaką rzekomo poszła Wisła Kraków po klęsce w eliminacjach Ligi Mistrzów. Pierwsze minuty meczu w Lubinie mogły jednak temu przeczyć. Lech robił wtedy z Wisłą, co chciał. A chciał ją dopaść i dobić po klęsce z Levadią. Już w 9. min Robert Lewandowski wbił wiślakom bramkę, której strata nie przystoi mistrzom Polski. Wisła dała się wtedy Lechowi ograć jak dzieci i wyglądało na to, że faktycznie ma kryzys. Poznaniacy byli szybsi, lepiej radzili sobie z piłką, kontrolowali grę.

Czas pracował jednak na korzyść Wisły. Z każdą kolejną minutę podopieczni Macieja Skorży grali coraz lepiej. Ten najpierw rozpoczął mecz ustawieniem 1-4-4-2, ale świetna gra Ivana Djurdjevicia zmusiła Skorżę do korekty tego ustawienia i wpuszczenia Wojciecha Łobodzińskiego.

Djurdjević był wyróżniającą się postacią w Lechu, natomiast jego najsłabszym ogniwem - Semir Stilić, zupełnie bezbarwny (na dodatek jeszcze zmarnował karnego). To dla asekuracji Stilicia ustawienie Lecha zostało zmodyfikowane do 1-4-1-3-2 z Tomaszem Bandrowskim jako jedynym defensywnym pomocnikiem. Bandrowski miał ciężkie zadanie, a ponieważ skrzydła Lecha nie były tak aktywne, jak wymaga takie ustawienie, w środku pola "Kolejorza" szybko powstała spora dziura.

W 37. min po rzucie wolnym opadająca z dużej wysokości piłka sprawiła lechitom wielki problem. Pomylili się wszyscy, łącznie z debiutującym w Lechu bramkarzem Grzegorzem Kasprzikiem. Po jego błędzie Kostarykańczyk Junior Diaz wyrównał. - Grzesiek popełnił błąd, ale zrehabilitował się za niego podczas rzutów karnych, więc jego bilans wyszedł na zero - ocenił potem trener Jacek Zieliński.

Rzuty karne musiały bowiem rozstrzygnąć sprawę Superpucharu po zaciętej, choć niezbyt dobrej drugiej połowie. Kasprzik obronił dwa strzały. - Miałem rozpracowanych braci Brożków. Wiedziałem, jak strzelają karne. Pawła prawie obroniłem. Udało mi się jednak dopiero przy Piotrze - mówił poznański bramkarz.

Lech Poznań - Wisła Kraków 1:1 (1:1), karne 4:3

Bramki: 1:0 Robert Lewandowski (9), 1:1 Junior Diaz (37 - głową)

Rzuty karne: 1:0 Bosacki, 1:1 Głowacki, 2:1 Djurdjević, 2:2 Kirm, 3:2 Lewandowski, 3:3 Paweł Brożek, 4:3 Peszko, (4:3) Piotr Brożek - broni Kasprzik, (4:3) Stilić - broni Pawełek, (4:3) Małecki - broni Kasprzik LECH: Kasprzik - Kikut, Arboleda, Bosacki, Djurdjević - Bandrowski - Peszko, Stilić, Wilk (75. Handzić) - Lewandowski, Rengifo (72. Chrapek)

WISŁA : Pawełek - Alvarez, Marcelo Ż, Głowacki, Piotr Brożek, Junior Diaz Ż (66. Jirsak), Sobolewski, Małecki, Kirm, Ćwielong (71. Łobodziński), Paweł Brożek Ż Sędzia: Paweł Gil (Lublin)

Widzów: 8,5 tys. (4 tys. kibiców Lecha)