Liga japońska: Nie będzie kary za "szympansa"

Japońska J-League nie zamierza wyciągać żadnych konsekwencji wobec Araty Sugiyamy, który miał nazwać Brzylijczyka Leandro "szympansem"
Kibice nie będą płakać po Ibrahimovicu >>

Komitet dyscyplinarny ligi japońskiej wszczął śledztwo w sprawie wydarzenia, do którego doszło podczas drugoligowego meczu Tokyo Verdy z Ventforet Kofu.

Verdy, którego zawodnikiem jest Brazylijczyk, wyraziło rozczarowanie, decyzją komisji, która uznała, że nie ma dowodów, aby powziąć kroki dyscyplinarne wobec Sugiyamy.

Po końcowym gwizdku Leandro dostał żółtą kartkę za protestowanie wobec doliczenia za małej ilości czasu do 90 minut gry. Sugiyama miał zwrócić mu uwagę, aby "szympans" nie protestował.

Leandro dodał, że piłkarz wykonał gesty naśladujące małpę. Sugiyama wszystkiemu zaprzecza.

- Piłkarz Kofu zaprzeczył, że zrobił coś takiego. Inni piłkarzy również nic takiego nie słyszeli - ogłosił sekretarz ligi, Hideyuki Hanyu. - Mamy teraz 36 ekip w J-League i coraz więcej zawodników z zagranicy, więc będziemy musieli sobie radzić z kwestią rasizmu - dodał.

Verdy jest wściekłe z powodu takiej decyzji.

- Jesteśmy bardzo rozczarowani - czytamy w oświadczeniu klubu. - Mamy nadzieję, że liga zrobi coś, żeby zwalczyć rasizm.

- To bardzo smutne. Muszę jednak się z tym pogodzić i zostawić to za sobą - dodał Leandro. - Teraz trzeba pomóc Verdy w powrocie do pierwszej ligi.

Prezydent Kofu, Kazuyuki Umino, powiedział, że sądzi, iż Brazylijczyk się przesłyszał.

- Leandro prawdopodobnie pomylił szympansa z wyrazem "shinpan" (sędzia) - mówi prezydent Kofu. - Nie było przecież żadnego powodu, żeby tak go nazywać.

W lidze japońskiej incydenty na tle rasistowskim zdarzają się rzadko. Większe problemy sprawiają kibole wywołujący zadymy, m.in. fani mającego najwięcej kibiców Urawa Reds.

Seweryn Gancarczyk w Lechu Poznań »