Siatkówka: Karol Kłos zdziwiony powołaniem

- Zdziwiłem się, bo nie spodziewałem się takiej decyzji trenera. Jest to bardzo miłe. Byłem niesamowicie zszokowany. Co tu dużo mówić, zatkało mnie - mówi o powołaniu na turniej kwalifikacyjny do MŚ Karol Kłos.
Reprezentacja.net: Jesteś zdziwiony powołaniem do szerokiego składu na kwalifikacje do mistrzostw świata?

Karol Kłos: Tak, zdziwiłem się, bo nie spodziewałem się takiej decyzji trenera. Jest to bardzo miłe. Byłem niesamowicie zszokowany. Co tu dużo mówić, zatkało mnie. Faktem jest, że w składzie jest czterech środkowych, którzy raczej będą podstawowymi i to z nich trener będzie wybierał. Jednak bycie w dziewiętnastce to jest dla mnie nie wiem czy nie największy sukces w życiu.

Przed samym rozpoczęciem kwalifikacji wracasz z Indii. Nie bardzo będzie jak potrenować z seniorami. Pojawiłeś się w miejsce Wojtka Grzyba, który zrezygnował i zająłeś jego miejsce?

Nie mogę tak myśleć. Wojtek Grzyb zrezygnował z takich a nie innych przyczyn i pojawiło się moje nazwisko. Gdyby on grał i został w tej kadrze, to myślę, że to on byłby tym piątym środkowym, a tak to jestem ja (uśmiech). Jak już mówiłem bardzo się cieszę. Zupełnie się tego nie spodziewałem.

Jak się debiutuje w Lidze Światowej?

Z tej chwilki we Wrocławiu jestem ogromnie zadowolony i szczęśliwy. Myślę, że więcej się przez te parę chwil nie dało zrobić. Zdobyłem dwa punkciki, które bardzo mnie cieszą. Może tylko ta zepsuta zagrywka będzie mi gdzieś siedziała w głowie. Mogłem zdobyć jeszcze jeden punkt w ataku, ale się nie udało, bo zostałem podbity. Miałem okazję zagrać przy polskiej publiczności. Mam porównanie z fińskimi kibicami, którzy po prostu siedzieli i oglądali mecz, dopiero później trochę się ożywili. Polska publiczność to ogromne przeżycie, nigdy się tak nie czułem. Nie miałem wcześniej tej przyjemności. To coś wspaniałego. To, co wszyscy mówią na ten temat to prawda - polscy kibice są niesamowici. Z pobytu w Finlandii też dużo wyniosę. Nie jestem jednak zadowolony z tych chwil, które tam spędziłem na boisku. Mogłem zagrać przeciwko bardzo dobremu rozgrywającemu, Mikko Esko gubił nas jak chciał. Szczególnie mnie (uśmiech). Czułem się trochę zagubiony.

Czego oczekujesz po mistrzostwach świata w Indiach? To wasza ostatnia impreza juniorska.

Nie mamy jakichś sprecyzowanych celów na te mistrzostwa. Jeśli chodzi o mnie, to chcę się tam jak najlepiej bawić i cieszyć grą. Ma mi ona sprawiać przyjemność. Chcę dobrze wykonywać poszczególne elementy. Turnieje rządzą się swoimi prawami. Zobaczymy więc, jak to będzie wyglądać dalej. Nie chcę nic obiecywać. Chcę miło przeżyć tę imprezę tym bardziej, że są to nasze ostatnie wspólne mistrzostwa.