Estoński dziennikarz: Levadia może grać lepiej niż w Krakowie

- Dwa lata temu Levadia zremisowała w Pucharze UEFA z Twente 1:1. W rewanżu w Tallinie pokonała Holendrów 1:0 i awansowała - przypomina estoński dziennikarz Oliver Lomp z ?Postimees?. - Trener Levadii uważa, że faworytem nadal są Polacy. Jestem podobnego zdania, daję Levadii 30-40 proc. szans na awans.
Oliver Lomp, dziennikarz gazety "Postimees"

W pierwszym meczu Levadia zaprezentowała się dobrze, ale nie rewelacyjnie. Może grać lepiej. Dlatego w Estonii wynik z Sosnowca przyjęto bardzo spokojnie. Nie ma mowy o sensacji. Dwa lata temu Levadia zremisowała w Pucharze UEFA z Twente 1:1. W rewanżu w Tallinie pokonała Holendrów 1:0 i awansowała.

Dlaczego teraz może być podobnie? Bo do drużyny wraca środkowy pomocnik Vitali Leitan, którego zabrakło w pierwszym meczu z powodu kontuzji. To ofensywny piłkarz, który bardzo dobrze współpracuje z napastnikami. Obok niego zagra Konstantin Nahk. Najlepszy w Estonii specjalista od stałych fragmentów gry. Wisła naprawdę powinna się go bać.

Trener Igor Prins zapowiada, że jego drużyna zacznie mecz spokojnie, ale na pewno nie skupi się na defensywie. Nie ma mowy o graniu na 0:0. Trener doskonale wie, że obrona to najsłabsza formacja zespołu. Levadia może wywalczyć awans tylko dzięki piłkarzom ofensywnym. Do gry pali się skrzydłowy Sander Puri, najzdolniejszy estoński gracz ostatnich lat. Jeszcze tego lata chce odejść za granicę i wierzy, że dobry występ z Wisłą mu to umożliwi.

W ataku, bardziej niż na Nikitę Andriejewa, który strzelił gola w pierwszym spotkaniu, liczymy na Vitaliego Gusiewa. To dziwna para. Pierwszy strzela gole, a drugi potrafi grać w piłkę. Bardzo często wypracowuje okazje Andriejewowi.

Prins uważa, że faworytem nadal są Polacy. Jestem podobnego zdania, daję Levadii 30-40 proc. szans na awans.

Niespodzianka, która niewielu ciekawi w Tallinie - czytaj tutaj »