Marcin Sapa: Jak będzie dobra noga, może spróbuję uciec

PRZEGLĄD PRASY: - Jak będzie dobra noga, jak mówią kolarze, może jeszcze spróbuję - mówi "Rzeczpospolitej" o ewentualnej ucieczce jedyny Polak w Tour de France, Marcin Sapa
Hiszpańska prasa pastwi się nad Armstrongiem »

Marcin Sapa, jedyny polski kolarz w tegorocznej edycji Tour de France, jeszcze niedawno chciał zakończyć karierę i nawet nie marzył o występie w największej kolarskiej imprezie na świecie.

Wszystko zmieniło się, gdy wygrał mistrzostwa Polski, a po nich Mazovia Tour i Małopolski Wyścig Górski. Potem pojechał w Tour de Pologne.

- Byłem najaktywniejszym kolarzem. Dyrektor wyścigu Czesław Lang powiedział wtedy: "Trzeba jakoś chłopakowi pomóc". Nie ukrywam, że to dzięki jego poparciu podpisałem kontrakt z grupą Lampre. Faktem jest, że jej dyrektorzy widzieli, jak w trakcie Tour de Pologne uciekałem niemal cały czas. Stwierdzili, że jestem jedynym Polakiem, któremu chce się ścigać - opowiada Sapa.

Zawodnik będzie zarabiał co najmniej 40 tys. euro za sezon, bo tyle wynosi minimalna gaża w grupie Pro Tour. Uważa jednak, że po występie na Tour de France, jego pozycja negocjacyjna będzie mocniejsza.

Polak nie obiecuje, że będzie jeszcze próbował uciekać podczas tegorocznej edycji wyścigu - przed nami górskie etapy, a już w sobotę finisz.

- Jak będzie dobra noga, jak mówią kolarze, może jeszcze spróbuję - obiecuje jednak.

Nie chce marnować sił przed Tour de Pologne, na którym ma nadzieję na znakomity występ.