Ebi Smolarek mówi o Racingu Santander, Boltonie i walce w kadrze Beenhakkera

- W Santander jest nowy trener, więc zamierzam walczyć o miejsce w składzie. Nie myślę w ogóle o zmianie klubu - mówi w rozmowie z ?Gazetą Wyborczą? i Sport.pl Ebi Smolarek.
W poniedziałek "Super Express" napisał, że skrzydłowy reprezentacji Polski zdenerwował prezydenta Racingu złośliwą wypowiedzią dla dziennika "AS". Kiedy zapytano Ebiego, jak widzi swoją pozycję w klubie, ten rzekomo odpowiedział: "Ze mną w składzie zespół zajął szóste miejsce w lidze. Potem zostałem wypożyczony do Boltonu, a Racing stoczył się na dwunastą pozycję". Gazeta pisze, że piłkarz dodał, iż poprawy wymaga klub, a nie on sam. Prezes Racingu Francisco Pernia tak skomentował tę wypowiedź: - Ebi powinien stanąć przed całym zespołem i wytłumaczyć, co miał na myśli.

Robert Błoński: Narobił pan zamieszania tą wypowiedzią.

Euzebiusz Smolarek: Nie ja, tylko dziennikarz, który to napisał. Wszystko zostało zmyślone. Nie rozmawiałem z żadnym hiszpańskim dziennikarzem, więc nie wiem, skąd wziął moją wypowiedź. Tego, co powiedział prezes Pernia, też nie komentuję.

Jak z pana zdrowiem po czerwcowej kontuzji kolana? Jak wygląda pana sytuacja w Racingu po powrocie z wypożyczenia do Boltonu?

- Nic mi nie dolega, trenuję jak pozostali zawodnicy. We wtorek jadę z zespołem na zgrupowanie do Niemiec. Teraz jest nowy trener [Juan Carlos Mandia], więc zamierzam walczyć o miejsce w składzie. Szkoleniowiec, który mnie nie chciał w Racingu i wypożyczył do Boltonu, już tu nie pracuje [Juan Ramon Lopez]. Dlatego nie myślę w ogóle o zmianie klubu. Mam jeszcze dwa lata kontraktu z Santander, zawsze mi się tu podobało. I będę się trzymał Racingu. Gdyby nie doszło do zmiany szkoleniowca, może bym się zastanawiał nad zmianą. Z obecnym trenerem normalnie rozmawiamy, współpracujemy. Z chłopakami z zespołu też. Czuję się tu dobrze, podoba mi się w Hiszpanii. Zobaczymy, co przyniosą pierwsze mecze sparingowe. Od dziesięciu dni trenujemy z piłkami i biegamy. Teraz zacznie się granie.

Nie uważa pan, że wyjazd do Boltonu był błędem. Spędził pan rok na ławce rezerwowych w Premier League.

- Nie żałuję, że tam pojechałem. Nie straciłem tego roku. Po prostu jedyne, co mi doskwierało, to brak grania. Zobaczyłem inną ligę, nową kulturę piłkarską, zdobyłem nowe doświadczenie. Tylko za mało grałem.

Widzi pan większe szanse na grę w ataku Racingu czy na skrzydle?

- Zależy od koncepcji trenera. Potrafię grać na obu tych pozycjach. Dla mnie nie ma problemu. Nie było okazji do rozmowy o roli na boisku. Mecze dadzą odpowiedź.

Co pan sądzi o transferach Realu? Zdetronizuje Barcelonę?

- Na wielkich piłkarzy wydał wielkie pieniądze. Zobaczymy, jaką stworzą drużynę. Barcelonę i Real fajnie oglądać w telewizji, a granie przeciwko nim to sama przyjemność.

W sierpniu towarzyski mecz reprezentacji z Grecją.

- Bardzo ważny, bo miesiąc później gramy kluczowe mecze eliminacji. Musimy je wygrać, wszystko zależy od nas, a nie od innych.

W ostatnich miesiącach miał pan trochę spięć z selekcjonerem. Był pan rezerwowym, a nawet - w Belfaście - został odesłany na trybuny. A w następnym meczu grał i strzelał gole.

- Z Beenhakkerem nie miałem i nie mam ani żadnego konfliktu. Jesteśmy dorosłymi ludźmi i jeśli jest jakiś problem, to go rozwiązujemy rzeczową rozmową.

Na mecz z Grecją ma zostać powołany Ludovic Obraniak. Lewoskrzydłowy Lille...

- I co ja mam powiedzieć? Trener podejmuje decyzję. Najbardziej cieszę się, kiedy ja dostaję powołanie do kadry. Wtedy się pakuję i przyjeżdżam na zgrupowanie. Tak samo będzie i w sierpniu, jeśli Beenhakker mnie wybierze. Co do Obraniaka, trener oceni jego przydatność dla drużyny. Na pewno wie, co robi.