Jerzy Matlak: Rzecz nietuzinkowa

Pierwszy sukces kadra Jerzego Matlaka już osiągnęła - awans do przyszłorocznych mistrzostw świata. O kolejne powalczy w poszerzonym składzie. - W Kielcach do zespołu dołączy Ania Podolec - zapowiada szkoleniowiec reprezentacji Polski
Reprezentacja.net: Mecz z Francją był mniej nerwowy niż pierwsza potyczka z Belgijkami.

Jerzy Matlak: - Było to widać od razu na boisku, bo zamieszanie było tylko w trzecim secie, chociaż w pierwszym również do połowy partii przeżywaliśmy ciężkie chwile. Nasz zespół też wyglądał wczoraj zupełnie inaczej - nie trzeba było się o nie martwić, bo widać było, że grają przytomnie, wiedziały, co mają robić, nie było szarpaniny jak w pierwszym spotkaniu, gdzie popełniliśmy mnóstwo błędów wynikających ze złej komunikacji na parkiecie. Dzięki temu również ja spokojnie przyglądałem się wczorajszemu spotkaniu, dziewczyny grały dobrze, więc nie musiałem ingerować.

Jakie są dalsze plany kadry? 

- Teraz są przed nami dwa miesiące na pracę nad świeżością i dążeniem do tego, byśmy robili coś więcej niż do tej pory. Dotąd trwała po prostu walka o to, by ten zespół w ogóle utworzyć, by on zaistniał. Nie spałem już po nocach, bo ciągle były wiadomości o kolejnych kontuzjach, niedyspozycjach, osobach, które wypadają ze składu. Wiele pracy zostało włożone w to, żeby ten zespół tutaj po prostu fizycznie był. Teraz można dywagować o tym, jak one mają grać: w lewo, w prawo, do tyłu czy do przodu, ale my walczyliśmy po prostu o to, żeby uzbierać skład. To było moje główne zajęcie, a nie obmyślanie jakichś myśli szkoleniowych. Daliśmy radę i bez względu na to, jak grają, jest to dla nich ogromny sukces. Trzeba jednak zaznaczyć - 80% pracy poszło na to, żeby zastąpić "wielkie nieobecne". Sam myślałem, że zagramy tutaj innym składem, szerszym, mocniejszym, ale zagraliśmy tym, co aktualnie mamy i chwała im za to, że dały sobie radę

Kilka "wielkich nieobecnych" pojawiło się w Rzeszowie: Skorupa, Podolec. Rozmawiały z Panem o swoim powrocie do reprezentacji?

- Powiem szczerze, że Katarzyny Skorupy nawet nie widziałem, nie zaszczyciła mnie rozmową. Z Anią Podolec umówiliśmy się, że choć w tym roku grać nie będzie, to dołączy do nas w Kielcach. Będzie to kolejna "zawodniczka po przejściach". Natomiast coraz bliżej składu są Lena Dziękiewicz i Natalia Bamber. Z Natalią pracujemy wspólnie już prawie miesiąc, z Leną krócej, ale ta zawodniczka też jest już widoczna na treningach, zagra w WGP. Większy problem jest w tym kontekście z Natalią Bamber, bo na liście zgłoszeniowej zabrakło jej nazwiska. Wszyscy myśleliśmy, że w WGP zagra Kasia Skowrońska. Teraz FIVB nie bardzo chce się zgodzić na zmiany w wysłanym składzie. Szkoda, że w tym całym zamieszaniu ze składem popełniliśmy taki błąd, ale nie załamujemy rąk, trenujemy dalej. Najważniejsze, że wczorajszy mecz skończył się szczęśliwie, a wniosków na przyszłość jest całe mnóstwo. Póki co mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości unikniemy dalszych zawirowań i zyskamy trochę spokoju, który pozwoli nam normalnie pracować. Przyznam szczerze, że obejmując stanowisko trenera kadry nie liczyłem na to, co mnie dotąd spotkało - miałem pracować jako szkoleniowiec a nie łowca głów (uśmiech).

Więcej w serwisie Reprezentacja.net  »