Transfery. Manchester City i skarbiec bez dna

Emmanuel Adebayor przechodzi z Arsenalu do Manchesteru City za 25 mln funtów. To dziesiąty napastnik w drużyny Marka Hughesa.
Tylko w letnim oknie transferowym City wydało na specjalistów od strzelania goli 67 mln funtów. Więcej niż w sumie Chelsea, Liverpool, Arsenal i Manchester United.

Adebayor dołączył do Roque Santa Cruza (17 mln) i Carlosa Teveza (25 mln). Na miejsce w pierwszym składzie liczą też Robinho, Craig Bellamy, Benjani Mwaruwari i Waleri Bożinow. W poprzednim sezonie szanse dostawali Felipe Caicedo i Ched Evans. Cała Anglia zastanawia się, jak Hughes pomieści ich na boisku. Walijski trener do tego etapu budowy drużyny jeszcze nie doszedł: - To nie koniec transferów. Chcemy wzmocnić wszystkie formacje - mówi. W najbliższych tygodniach nacisk zostanie położony na defensywę. City chciałoby wyciągnąć z Evertonu Joleona Lescotta. Klub z Liverpoolu odrzucił wartą 15 mln funtów ofertę i zapowiedział, że reprezentanta Anglii nie odda.

Prawdziwym hitem byłoby jednak dopiero sprowadzenie Johna Terry'ego. Choć Chelsea twierdzi, że jej kapitan zostanie w Londynie, Hughes nie ma zamiaru się poddawać. - Grałem z nim w Chelsea i bardzo szanuję. To piłkarz, którego potrzebujemy, by rywalizować na najwyższym poziomie - mówi trener.

Kiedy szaleństwo transferowe MC się skończy? - Kiedy Mark uzna, że ma odpowiednich piłkarzy - powiedział dyrektor klubu Garry Crook. Zjawisko dna w skarbcu sponsora Abu Dhabi United Group nie występuje, dlatego jedynym ograniczeniem przy kolejnych transferach wydają się sportowe ambicje piłkarzy. Przynajmniej w tym sezonie.

Angielscy bukmacherzy stawiają Manchester City na piątym miejscu wśród faworytów do mistrzostwa Anglii. Nieźle jak na drużynę, która w poprzednim sezonie zajęła 10. miejsce i do czwartego Arsenalu straciła 22 punkty.

Inter poluje - na "Il Talentino" »