Red Bull ściga Brawna po mistrzostwo świata

Red Bull w szalonej gonitwie po dwa tytuły mistrza świata. Ma osiem wyścigów, aby dogonić i pokonać Brawn GP.
Dwa ostatnie Grand Prix - Wielkiej Brytanii na Silverstone i Niemiec na Nurburgringu - zakończyły się dominacją kierowców Red Bulla. Pierwszą wygrał Sebastian Vettel przed Markiem Webberem, w drugiej kierowcy zamienili się miejscami. Lider klasyfikacji generalnej z Brawna Jenson Button był szósty i piąty, a jego kolega Rubens Barrichello - trzeci i szósty.

Przewaga Buttona nad Vettelem i Webberem jest wciąż spora (21 i 22,5 pkt), ale maleje. W klasyfikacji konstruktorów Brawn wyprzedza Red Bulla już tylko o 19,5 pkt.

Czy Red Bull zdąży?

Stać go na to, i to dosłownie. Właściciel firmy Red Bull, austriacki miliarder Dietrich Mateschitz, do wyścigowego zespołu zatrudnił kilka lat temu znakomitego projektanta Adriana Neweya, który z pensją ok. 10 mln dol. zarabia więcej niż połowa kierowców F1. Newey, który już na początku sezonu skonstruował bardzo szybki samochód, na Silverstone przygotował aż 67 nowych części, w tym ulepszony podwójny dyfuzor, który dopełnił świetne już teraz auto.

Bolid Brawn został zbudowany dzięki funduszom Hondy (która wycofała się z wyścigów, gdy samochód był już zaprojektowany), ale teraz zespół takimi finansami nie dysponuje. Red Bull jest tego świadomy. Vettel i Webber będą mieć małe poprawki w samochodach na każdy następny wyścig, a mocne uderzenie przygotowywane jest na wrześniową GP Singapuru, po którym pozostaną już tylko trzy wyścigi. To może być decydujące uderzenie.

Fabryka Red Bulla pracuje coraz intensywniej, a jej szefowie zatrudniają kolejnych inżynierów, m.in. tych, których na początku roku ze względu na oszczędności zwolnił główny konkurent. Eksperci Magazynu F1.pl w Sport.pl zwrócili też uwagę na fakt, że nowe części dla Red Bulla może testować w trakcie wyścigów siostrzany zespół Toro Rosso. Testy w trakcie sezonu są zakazane, więc "pomoc" najsłabszego zespołu w stawce mogłaby się okazać kluczowa.

Ross Brawn zdołał zapewnić Buttonowi i Barrichello świetny samochód na start sezonu, ale wiadomo, że jego zespół nie jest pewny przyszłorocznego budżetu i chciałby zaoszczędzić część pieniędzy rok 2010. Jeśli chce bronić pozycji lidera, będzie musiał z jednej strony zrezygnować z oszczędności, a z drugiej - wykorzystywać szanse.

Okazją na powiększenie przewagi Buttona i zespołu będzie dla ekipy Brawna najbliższe GP Węgier - białe bolidy lepiej spisują się na gorących torach, a do takich należy zwykle Hungaroring. W takich warunkach Button i Barrichello lepiej obchodzą się z oponami.

Na dodatek wolny tor pod Budapesztem nie daje aż tak dużej przewagi zespołom, które dysponują świetną aerodynamiką. Wynikająca z niej przewaga Red Bulla może zostać na Węgrzech zniwelowana.

Problemem goniącego Red Bulla może być brak lidera. Vettel i Webber to kierowcy szybcy, ale nierówni. Zespół nie foruje żadnego z nich i efekt jest taki, że Niemiec i Australijczyk odbierają sobie punkty. - Taktykę zmienimy dopiero wtedy, kiedy jeden straci szansę na tytuł albo będzie odstawał od kolegi - mówi szef zespołu Christian Horner.

W Brawnie liderem jest Button - w tym sezonie zespół kilkakrotnie "przesuwał" go przed Barrichello dzięki manewrom taktycznym.

- Na Węgrzech musimy skopać komuś tyłek - zapowiada Button. - Musimy spisać się tam lepiej, bo w przeciwnym razie będziemy mieli duże kłopoty - uważa lider klasyfikacji MŚ.

Magazyn Pitstop: Czy Red Bull goni Brawna?
Obecny lider.