Premier League: Kuszenie Johna Terry'ego

Manchester City chce zapłacić 35 mln funtów za kapitana Chelsea. Klub ze Stamford Bridge oferty odrzuca, a będący symbolem klubu piłkarz za lojalność żąda podwyżki. W poniedziałek City ściągnęli Carlosa Teveza, zainteresowani są też ponoć Adebayorem z Arsenalu
Marzący o zbudowaniu wielkiej drużyny, dysponujący nieograniczonymi środkami finansowymi właściciele Manchesteru City od miesięcy nęcą najlepiej kopiących ludzi na świecie. Zazwyczaj dostają kosza. Nieczuli na urok książeczki czekowej okazali się m.in. Kaká, Gianluigi Buffon, David Villa, Fernando Torres, Cesc Fabregas i Samuel Eto'o.

Teraz nienasyceni szejkowie porwali się na 31-letniego obrońcę reprezentacji Anglii, który każdym kopnięciem piłki buduje swój pomnik na Stamford Bridge. Wychował się w Chelsea, rozegrał w niej 405 meczów. Ledwie dziewięciu piłkarzy w historii klubu zaliczyło więcej.

Wyjątkowość Terry'ego nie polega tylko na wierności barwom. O jego wpływach na politykę Chelsea krążą legendy. Według byłego piłkarza londyńczyków Claude'a Makélélégo, gdy dwa lata temu José Mourinho chciał odesłać Terry'ego na trybuny, kapitan poprosił o transfer. Spanikowany Abramowicz zwolnił trenera. Rosjanin doskonale wiedział, że trudno przecenić wartość marketingową jedynego wychowanka w pierwszej drużynie. Szybko też uległ kapitanowi, gdy ten skarżył się na Luiza Felipe Scolariego. Po zwolnieniu Brazylijczyka zarząd zastanawiał się, czy Terry nie powinien być jego następcą.

Pomysł właścicieli Manchesteru uchodzi za brawurowy, ale ci są zdeterminowani, by go zrealizować. Ofertę wysłali jeszcze w styczniu. Latem przyszły następne dwie. Ostatnia warta 35 mln funtów. Nikt nie zapłacił jeszcze tyle za obrońcę - dotychczasowy rekordzista Rio Ferdinand kosztował 30 mln.

Oferty wylądowały w koszu, ale w drodze są kolejne. Teraz wszystko zależy od Terry'ego, który rozmów z Manchesterem City nie wyklucza. Szejkowie chcą mu płacić 250 tys. funtów tygodniowo, dwa razy więcej, niż zarabia w Londynie. Abramowicz proponuje ledwie 20 tys. funtów podwyżki. "Times" podaje, że piłkarz gra, by wyciągnąć więcej. Wszystko wyjaśni się szybko, bo w czwartek Chelsea wyjeżdża na tournée po USA.

Gdyby udałoby się skusić Terry'ego, City odniósłby pierwszy wielki sukces transferowy. Dotychczas przekonali do siebie tylko gwiazdy sfrustrowane (Robinho czy Carlos Tévez) lub gwiazdki (Gareth Barry, Roque Santa Cruz). Inni odmawiali, bo pieniądze nie równoważyły spadku sportowego. W angielskiej Premier League Manchester zajął dopiero 10. miejsce i nie zagra w europejskich pucharach. Czy przekonają marzącego o wygraniu Ligi Mistrzów Terry'ego?

Tevez oficjalnie w Manchesterze City - czytaj tutaj »