Radosław Panas: Wszystko trzeba sobie ugrać samemu

Jeśli nie uda nam się wywalczyć drugiego miejsca i dostać przepustki do Belgradu, to będzie znaczyło tylko tyle, że są od nas lepsze zespoły, które bardziej na to zasługują - mówi w rozmowie z Reprezentacja.net Radosław Panas.
Reprezentacja.net: Wynik wczorajszego meczu to wina naszej gorszej formy czy raczej świetnej dyspozycji rywala?

Radosław Panas: Nie chciałbym tego oceniać, powiem raczej, że Finowie górowali nad nami przede wszystkim doświadczeniem. Oni występują praktycznie w najsilniejszym składzie. Nie grał Sammelvuo, który boryka się z kontuzją, czy Heikkinen, ale pozostali gracze stanowią o sile swojej reprezentacji już od pewnego czasu. To oni tak dobrze zaprezentowali się na ostatnich ME w Moskwie. Zarówno w piątek jak i wczoraj widać było u tych graczy zdecydowanie większe zgranie, doświadczenie, oni już kilka lat występują w podobnym składzie. Wydaje mi się, że to w dużej mierze było przyczyną tej dysproporcji między obiema drużynami.

Do tej pory wydawało się jednak, że te dwa miesiące wystarczyły chłopakom, żeby się zgrać, tymczasem mecze w Tampere bezlitośnie obnażyły wszystkie niedociągnięcia.

- Przyznam szczerze, że dwa miesiące, które chłopcy trenują w tym składzie to tak naprawdę niewiele, jak na zespół siatkarski. Żeby wszystkie elementy funkcjonowały i idealnie współgrały ze sobą potrzeba miesięcy, a czasami nawet lat, żeby dało się zauważyć te wszystkie zazębiające się elementy. To doskonale widać właśnie na przykładzie naszych przeciwników, którzy grają ze sobą w tym składzie już drugi czy trzeci rok.

Oni znają się właściwie na wylot. Nasi chłopcy natomiast to przy nich debiutanci. Kilku z nich w tym roku po raz pierwszy występuje w kadrze, a niektórzy mają za sobą dopiero pierwszy sezon w PlusLidze. Stawiają pierwsze kroki na siatkarskiej arenie międzynarodowej. Chociażby nasz rozgrywający - to był jego dziewiąty, może dziesiąty mecz międzynarodowy rozgrywany na tym poziomie.

Jeśli weźmiemy pod uwagę ilość spotkań jaką rozegrali ci kadrowicze, którzy aktualnie trenują w Spale, gdzie na ich koncie jest po 200 - 300 spotkań w reprezentacji, widzimy różnicę. Żeby więc było widać postęp w grze chłopaków potrzeba jeszcze minimum kilkunastu spotkań rozegranych w tym samym składzie, a nawet w tym samym ustawieniu. A do tego przynajmniej kilku miesięcy wspólnych treningów.

Momentami jednak nasi zawodnicy sprawiali wrażenie jakby brakowało im pomysłu na grę.

- Chłopakom będą się jeszcze zdarzały takie mecze rozgrywane falami, raz będą grali lepiej, raz gorzej. Podobnie było z AZS-em Częstochowa w ubiegłym sezonie, potrafiliśmy wygrać bardzo trudny mecz, by kilka dni później przegrać ze słabszym przeciwnikiem. To również był młody zespół, trenujący ze sobą kilka miesięcy. Siatkówka wydaje się prostą grą, ale w rzeczywistości jest bardzo skomplikowana. Żeby wszystkie elementy idealnie ze sobą współgrały, potrzeba sporo czasu.

Tutaj trzeba przyznać, że Finowie od początku do końca, zarówno w jednym jak i drugim spotkaniu kontrolowali to, co dzieje się na boisku. Walka wyrównana była jedynie momentami. Dawało się zauważyć również, że popełnialiśmy zdecydowanie więcej błędów od rywali i to niemal we wszystkich elementach. Tutaj można byłoby ocenić każdy z osobna, ale wydaje mi się to zbędne, bo nasi rywale górowali niestety we wszystkich.

Po tym dwumeczu szansa zdobycia "dzikiej karty" i wyjazdu na finałowy turniej LŚ trochę się oddaliła. Czy dla tych chłopców konfrontacja ze światową czołówką w Final Six byłaby dobrym pomysłem?

- Z jednej strony możliwość gry z najlepszymi na pewno działałby na ich korzyść. Z drugiej jednak widać, że nie są jeszcze gotowi by grać na tym najwyższym światowym poziomie. Być może jeszcze uda nam się ją zdobyć, bo tak naprawdę wciąż nie wiadomo, jak będzie przyznawana. To FIVB zadecyduje, która z drużyn zagra w finałowej szóstce.

Ale ja zawsze wychodzę z założenia, że wszystko trzeba sobie ugrać samemu, a nie liczyć na to, że ktoś coś nam załatwi. Jeśli nie uda nam się wywalczyć drugiego miejsca i dostać przepustki do Belgradu, to będzie znaczyło tylko tyle, że są od nas lepsze zespoły, które bardziej na to zasługują.

Więcej na Reprezenracja.net - czytaj tutaj »