Witold Roman: Była szansa na przynajmniej jeden punkt

- Myślę, że gdybyśmy zagrali lepiej, szczególnie w pierwszym secie, byłaby szansa pokusić się przynajmniej o jeden punkt, może nawet powalczyć o zwycięstwo - ocenia pierwsze spotkanie z Finlandią Witold Roman. 
Reprezentacja.net: Mamy za sobą pierwszy mecz z Finlandią w obecnej edycji Ligi Światowej. Jakie wrażenia?

Witold Roman: Spodziewałem się, że ten mecz będzie trudny, a nawet, że możemy go przegrać. Finowie grają swoim najmocniejszym składem, wszystkim, co mają. My mamy drużynę, że tak powiem rozczłonkowaną, choć to jest żadne usprawiedliwienie. Była szansa na wywalczenie przynajmniej jednego punktu w tym meczu. Myślę, że gdybyśmy zagrali lepiej, szczególnie w tym pierwszym secie, w którym rzeczywiście popełnialiśmy bardzo dużo błędów, byłaby szansa pokusić się przynajmniej o jeden punkt, może nawet powalczyć o zwycięstwo. Szkoda, bo były momenty, kiedy graliśmy bardzo dobrze, ale były też fragmenty, kiedy popełnialiśmy bardzo dużo błędów. Szczególnie widoczne było to w czwartym secie, gdzie pojawiła się szansa na wygraną, ale chyba zabrakło jeszcze doświadczenia.

Trochę słabo funkcjonował nasz blok.

- Finowie mieli bardzo dobre przyjęcie, a jeśli jest dobre przyjęcie, to Eskogra bardzo dobrze, bardzo szybko, i ciężko jest zdążyć z blokiem. To jest normalne, że kiedy zespół dobrze przyjmuje, to rozgrywający taki jak Esko potrafi rozrzucić każdy blok. Cóż, może trzeba było więcej ryzykować, upolować sobie któregoś z zawodników, takiego, który by słabiej przyjmował i liczyć na to, że uda się jednak odrzucić od siatki zespół fiński.

Co należy poprawić przed jutrzejszym meczem?

- Po pierwsze nie psuć tylu zagrywek, po drugie nie popełniać tylu błędów. Mieliśmy parę piłek rzuconych i błędy własne nas zabijały w niektórych momentach. Myślę, że jak to poprawimy, będziemy w stanie nawiązać walkę, a być może nawet zwyciężyć.

Więcej w serwisie Reprezentacja.net »