Bąk najlepszym piłkarzem w meczu z Monaco

Będę dalej walczył o miejsce w składzie Lens - mówi uznany za najlepszego piłkarza meczu Lens - Monaco reprezentant Polski Jacek Bąk.
Olgierd Kwiatkowski: Rzeczywiście był Pan najlepszym piłkarzem meczu z Monaco?

Jacek Bąk: Czuję to po ocenach, nie tylko w "L'Equipe", ale w lokalnych gazetach. Na meczu byli obserwatorzy z różnych klubów - głównie angielskich. Mówili o mnie pochlebnie. Nie chcę przez to powiedzieć, że interesują się mną, ale uznali, że zagrałem dobrze.

Pilnował Pan Marcelo Gallardo...

- I nie robiłem tego źle, stąd dobre recenzje. Ale przyznam, że było to trudne zadanie. Gallardo jest mały, ruchliwy, nie czeka na piłkę, tylko dużo biega. Przeciw nam oddał jednak tylko jeden strzał na bramkę, przewrotką.

Nie był to Pana pierwszy udany mecz w Lens. A przecież przedtem nie grał Pan przez kilka miesięcy.

- Trener Santini nie widział mnie w pierwszej drużynie Lyonu. Ale przez ten czas występowałem w rezerwach, trener Engel powoływał mnie do reprezentacji. Musiałem utrzymywać formę, nie tylko dlatego że mam to zapisane w kontrakcie, ale również dlatego, że nie pogodziłem się z decyzją Santiniego. Robiłem więcej niż zawodnicy, którzy grali. Dziś to przynosi efekty.

Rzadko zdarza się, aby piłkarz tak szybko zaadaptował się w nowym zespole.

- Czuję się dobrze w drużynie i mieście. W drużynie dlatego, że grupa jest fajna. Nie ma gwiazd. W Lyonie byli Brazylijczycy, którzy trzymali się razem - były nieczyste układy. W Lens nie ma podziałów i trener jest normalny: gra ten, kto jest najlepszy. Polubiłem też miasto. Mieszka tu dużo ludzi polskiego pochodzenia.

Ale Pana sytuacja może się zmienić. Po Pucharze Narodów Afryki do zespołu wrócą gracze z Senegalu i Mali.

- Jeszcze zanim piłkarze z Afryki wyjechali, mieliśmy rozegrać mecz z Metz [został przełożony - przyp. ok.] i trener chciał mnie w nim wystawić w pierwszym składzie. Oczywiście zobaczymy, jak to dalej będzie. Rozumiem, że w każdym dobrym klubie, czy to francuskim czy włoskim, musi być konkurencja i trzeba walczyć o swoją pozycję. Ja będę walczył. Byleby sytuacja była normalna, uczciwa - nie tak jak w Lyonie.

Czy Lens będzie mistrzem Francji?

- Gdybym miał typować na podstawie składów, jakie mają Lens i Lyon - postawiłbym na Lyon. Na papierze oni są lepsi, na boisku jest inaczej. Ale poczekajmy. Zostało jeszcze 11 meczów do końca, a w każdym z nich trzy punkty do zdobycia. Bardzo bym chciał zdobyć tytuł mistrza Francji. Grając przez sześć lat w Lyonie, byłem albo drugi, albo trzeci.