Sport.pl

Tour de France: Marcin Sapa uciekał cały wyścig. Zabrakło kilometra

Starter machnął chorągiewką i Marcin Sapa, jedyny Polak w Tour de France, odjechał. Peleton dogonił go kilometr przed metą - po 4,5 godzinach ucieczki! Wygrał Francuz Thomas Voeckler, ale liderem wciąż jest Szwajcar Fabian
Armstrong: To koniec wyścigu dla niektórych »

Kiedy Voeckler zbliżał się samotnie do mety w pięknym langwedockim Perpignan i kiwał z niedowierzaniem głową, że jemu udało się uciec, w tle widać było pędzący peleton. Alzatczyk uciekał przez 190 kilometrów z pięcioma innymi kolarzami, w tym z inicjatorek akcji 33-letnim Polakiem Marcinem Sapą z włoskiej grupy Lampre. Ale tamtych kilometr przed metą wchłonął goniący peleton - na jego czele, niczym surfer pchany przez wielką falę, wjechał uciekinier Michaił Ignatiew z grupy Katiusza, ale z tym samym czasem co pozostali, z wyjątkiem zwycięzcy.

Voeckler - jeden z najchętniej uciekających kolarzy w peletonie tegorocznego Tour de France, uczestnik niemal każdej takiej próby - zapewnił sobie samotny wjazd na metę i pierwsze w karierze zwycięstwo etapowe dzięki brawurowemu oderwaniu się od grupki uciekinierów cztery kilometry przed metą. Można było dostrzec moment, w którym postanowił zaatakować - było to wtedy, gdy schował się na końcu grupki. Kiedy Sapa chciał, żeby Francuz zaczął nadawać tempo ucieczce, ten złapał go za siodełko i wypchnął do przodu. Właśnie szykował się do decydującego skoku.

I wtedy, gdy Francuz wreszcie zaatakował raz i drugi, sił zabrakło Polakowi.

Dla Sapy sukcesem jest sam start w wyścigu. Był nawet zaskoczony, że zespół Lampre wytypował go do składu. Zapowiadał jednak, że spróbuje ucieczki, aby pokazać się kibicom i szefom grup.

Start w Le Cap d'Adge opóźnił się z powodu przejazdu pociągu. Gdy po chwili starter opuścił chorągiewkę, Sapa wyrwał do przodu. Pierwsza notka informacyjna na oficjalnej stronie Tour de France brzmiała: "12.46. Lampre zaatakowało pierwsze. Oficjalny start do etapu - 12.46".

Początkowo peleton nie zwrócił uwagi na niewinną - zdawałoby się - próbę. Do Sapy dołączyli Voeckler i jego rodak Anthony Geslin, potem następni. W sumie szóstka kolarzy wypracowała niemal 10-minutową przewagę.

Kiedy Columbia HTC, czyli grupa najlepszego sprintera wyścigu, dwukrotnego zwycięzcy etapowego Marka Cavendisha wzięła się do roboty, okazało się, że nie ma z kim pracować. Dopiero po dłuższym czasie dołączyły do niej grupy innych sprinterów. Dla szybkiego na ostatnich metrach Thora Hushovda z grupy Cervelo Perpignan przez wiele lat było domem, grupa Garmin marzyła, by jej Tyler Farrar przełamał serię Cavendisha. Tempo tak się zwiększyło, że peleton zaczął gubić ważnych kolarzy - na chwilę przepadł daleko zwycięzca Giro d'Italia Denis Mienszow, który wrócił po ciężkiej pracy do głównego peletonu. Przewaga uciekinierów zmniejszyła się do 46 sekund, ale wtedy w peleton uderzył wiatr od czoła i zlikwidowanie ucieczki stało się niezwykle trudne.

Przeczytaj relację z wyścigu »