Sport.pl

Siatkówka. Medal Złotek - to musi się udać

Wygrane mecze dodały nam odwagi, że można poradzić sobie nawet z największymi drużynami świata - mówi Joanna Kaczor, odkrycie nowej kadry Jerzego Matlaka
W następny weekend polskie siatkarki czekają w Rzeszowie eliminacje do mistrzostw świata. Przez ostatnie dni zespół trenera Matlaka trenował w Pile. W pierwszym meczu kontrolnym z Białorusią Polki wygrały 3:1. Wystąpiły w składzie: Sadurek, Barańska, Gajgał, Kaczor, Świeniewicz, Bednarek, Zenik (libero) oraz Bełcik, Jagieło, Pykosz, Woźniakowska, Skowrońska. W kolejnym już meczu najwięcej punktów (12) zdobyła Joanna Kaczor. 25-letnia atakująca była już w kadrze na igrzyska olimpijskie w Pekinie, ale dopiero teraz stała się filarem drużyny. W drugim spotkaniu trener Matlak eksperymentował i Polki przegrały 2:3.

Przemysław Iwańczyk: Za wami dziesięć oficjalnych meczów. Odniosłyście sześć zwycięstw, m.in. z mistrzyniami Europy Włoszkami. Jesteście takie mocne?

Joanna Kaczor: Forma rośnie, ale będzie jeszcze lepiej. Siła jest już duża, to się czuje, brakuje szybkości. To jednak się będzie zmieniać z dnia na dzień. Jesteśmy naprawdę dobrze przygotowane. Wygrane mecze dodały nam odwagi, że można poradzić sobie nawet z największymi drużynami świata. Pokonując Włoszki, nie byłyśmy zaskoczone swoją dyspozycją, ale poczułyśmy się pewniej przed naprawdę istotnymi sprawdzianami, jak np. eliminacje do mistrzostw świata.

Rywalami w eliminacjach są Turcja, Francja i Belgia. Awansują dwa zespoły, nie ma się chyba czego obawiać.

- Na mundial każdy chce jechać, determinacja może zdziałać cuda. Najgroźniejsze będą Turczynki, Francuzki i Belgijki to nie są potęgi, z nimi nie powinno być problemów.

Później czekają was mistrzostwa Europy w Polsce. Oczekiwania kibiców są wielkie.

- Nie zamierzamy ich tonować, same postawiłyśmy sobie za cel zdobycie medalu. To się musi udać.

Konkurencja jednak jest silna. Mistrzynie Europy Włoszki, mistrzynie świata Rosjanki, brązowe medalistki mundialu Serbki...

- To, co było wcześniej, się nie liczy. Każda z tych drużyn zaczyna od początku, my przede wszystkim, bo po igrzyskach znacznie zmienił się nasz skład. Na taki sukces jak medal ME złożą się drobiazgi, każda pojedyncza akcja.

Z rezerwowej stała się pani niezbędna kadrze. To zasługa trenera Matlaka?

- Za wcześnie na taką ocenę. Mnie się ta współpraca podoba, dlatego na każdych zajęciach daję z siebie wszystko. Pracowałam też z poprzednim selekcjonerem i widać różnicę między nimi. Przede wszystkim w treningu, który u Matlaka jest połączeniem zajęć ogólnorozwojowych, jak bieganie w terenie, gra na plaży, z elementami techniki i taktyki w hali. Do tego oczywiście dochodzi siłownia, która u Bonitty też była ważna. Czuję, że teraz będę lepiej przygotowana do najważniejszych meczów. Świetnie też dogadujemy się z dziewczynami, mimo że za nami już kilka zgrupowań i turniejów. Zbliżyłyśmy się do siebie, mamy wspólny cel - mistrzostwa Europy.

W przyszłym sezonie chce panią do włoskiej Piacenzy Giovanni Caprara, trener, który zdobył z Rosjankami złoto mistrzostw świata.

- To miłe, ale póki nie podpiszę kontraktu, nic nie powiem. Nawet to, czy wybiorę Włochy, Koreę, czy Polskę, bo z tych krajów mam propozycje. Teraz najważniejsze są eliminacje w Rzeszowie.

Droga siatkarek do ME:

Od 11 lipca: zgrupowanie w Rzeszowie i dwa towarzyskie mecze z Rosją (14 i 15).

17-19 lipca: turniej kwalifikacyjny do MŚ.

17 lipca: Polska - Belgia (godz. 20).

18 lipca: Polska - Francja (20)

19 lipca: Polska - Turcja (16.30).

31 lipca-2 sierpnia: World Grand Prix w Kielcach. Grają: Polska, Japonia, Tajlandia, Holandia.

7-9 sierpnia: WGP w Makao: Polska, Brazylia, Tajlandia, Chiny.

14-16 sierpnia: WGP w Hongkongu: Polska, Chiny, Dominikana, Holandia.

18-23 sierpnia: finał WGP w Tokio.

Przełom sierpnia i września: zgrupowanie w Szczyrku.

25 września-4 października: mistrzostwa Europy.