Campos zaryzykował i budował bolid już trzy miesiące temu

Jeden z nowych zespołów, które zgłosiły akces do Formuły 1 na najbliższy sezon, hiszpański Campos, nad wyścigowym samochodem budowanym od podstaw pracuje już od trzech miesięcy. - Ryzykowaliśmy - przyznaje Gian Paolo Dallara, którego firma projektuje wyścigówkę.
Budowa tak skomplikowanego samochodu wyścigowego, jak bolid F1, zajmuje kilka miesięcy. Szczególnie trudna jest wtedy, kiedy zaczyna się ją od podstaw. Widać to choćby po tegorocznych wynikach doświadczonych zespołów F1 - po rewolucyjnych zmianach w regulaminie technicznym BMW Sauber, które poświęciło na projektowanie nowego samochodu pół roku, osiąga bardzo słabe wyniki, bo popełniło błąd w założeniach. Ferrari i McLarenowi na zbudowanie samochodów zdolnych do zwycięstw zabrakło czasu.

Campos pierwsze prace rozpoczął już w marcu, ale także ryzykował. - Podjęliśmy ryzyko, bo nasze zgłoszenie do F1 mogło nie zostać zaakceptowane - mówi Dallara. W takiej sytuacji Campos straciłby sporo pieniędzy.

- Podjęliśmy taką decyzję, bo stwierdziliśmy, że byłoby niemożliwe zaprojektować i wyprodukować samochód F1 w krótkim czasie od czerwca do sezonu 2010 - tłumaczył Dallara. - Wyzwanie jest i tak przerażające, ale i ekscytujące dla mnie i dla całej mojej firmy.

- Plan jest taki, aby pierwsze jazdy testowe wykonać około 10 stycznia 2010 roku - dodał włoski projektant. A szef zespołu Adrian Campos mówi: - W tunelu aerodynamicznym model znajdzie się po raz pierwszy już w przyszłym tygodniu.

Dallara mówi, że nad bolidem Camposa pracuje w tej chwili 40 osób, ale z czasem ta liczba wzrośnie dwukrotnie.

Zespół nie przejął się przepychanką między Międzynarodową Federacją Samochodową (FIA) i Stowarzyszeniem Zespołów F1 (FOTA), które spierały się o sposoby cięcia kosztów i przyszłość serii. W pewnym momencie zanosiło się na rozpad, ale ostatecznie FIA wycofała się ze swoich propozycji, których nie chciały zaakceptować zespoły. To oznacza, że zapowiadane zmiany na 2010 rok nie wejdą w życie.

- Pracowaliśmy tak, jakby nic się nie stało - mówi Dallara. - Nasz samochód będzie miał napęd na dwa koła, brak możliwości tankowania i nie przewiduje stosowania KERS.

Dwa pozostałe nowe zespoły, które zgłosiły się do przyszłorocznej F1 to amerykański USF1 i brytyjski Manor.