Sport.pl

Ekstraklasa: Jagiellonia nie spadnie

Nawet gdyby PZPN uznał, że Michał Fidziukiewicz grał w Jagiellonii niezgodnie z przepisami, klub z Białegostoku nie zostałby ukarany walkowerami i nie groziłby mu spadek z Ekstraklasy - twierdzą dwaj członkowie zarządu PZPN - Janusz Matusiak oraz Witold Dawidowski, szef podlaskiej piłki.
19-letni napastnik w minionym sezonie grał i w Jagiellonii, i w drużynie juniorów Miejskiego Ośrodka Szkolenia Piłkarskiego, który od lat współpracuje z białostockim klubem. Jagiellonia pokrywa część wydatków MOSP-u, a jego wychowankowie po wyjściu z wieku juniora stają się zawodnikami drużyny seniorskiej. Przez lata nikt nie podważał tej umowy. Dopiero gdy w obecnych rozgrywkach juniorzy starsi z Białegostoku (do lat 19) wyeliminowali w ćwierćfinale Arkę Gdynia, ta złożyła protest. Jej zdaniem Fidziukiewicz i kilku innych graczy nie mogli jednocześnie występować i w Jagiellonii, i w MOSP-ie. Wydział Piłkarstwa Młodzieżowego PZPN-u rozpatrzył protest po myśli gdynian.

Gdyby było inaczej, białostoczanie mogliby zostać teoretycznie ukarani walkowerami. Za spotkania, w których wystąpił nieuprawniony zawodnik, straciliby 7 pkt (zwycięstwa nad Legią i Arką, remis z Piastem) i spadliby na przedostatnie miejsce (ostatni jest pozbawiony licencji ŁKS). Dzięki temu w barażach o utrzymanie grałby Górnik Zabrze.

- Fidziukiewicz jest zawodnikiem Jagiellonii, ale to nie wyklucza jego gry w juniorskim zespole MOSP. Tak wynika z umowy partnerskiej między klubami. Wiele innych w Polsce działa na podobnych zasadach - mówi Witold Dawidowski.

Czy zatem juniorzy z Białegostoku niesłusznie zostali wykluczeni z rozgrywek o mistrzostwo Polski? - Wydaje mi się, że sprawa nie została zbadana do końca. Trzeba było szybko podjąć decyzję, bo toczyły się rozgrywki - mówi Dawidowski.

Mirosław Wrzesiński, przewodniczący Wydziału Piłkarstwa Młodzieżowego PZPN, twierdzi, że decyzja w sprawie ukarania walkowerami drużyny juniorskiej MOSP-u była słuszna. - Nawet w myśl umowy partnerskiej zawodnicy nie mogą jednocześnie reprezentować dwóch klubów - mówi.

Nawet gdyby jednak PZPN uznał, że Fidziukiewicz grał w Jagiellonii wbrew przepisom, klub nie zostałby ukarany walkowerami. - W środę wydział prawny informował mnie, że zainteresowane kluby, w tym przypadku Górnik Zabrze, mogłyby się odwoływać - mówi Janusz Matusiak, członek zarządu PZPN. - Ale w czwartek ostatecznie sprawdzono, że miały na to tylko dwa tygodnie po ostatniej kolejce.

Matusiak widział dokumenty związane ze sprawą Fidziukiewicza. Do Ekstraklasy został zgłoszony jako piłkarz Jagiellonii, MOSP wziął go jednak na mistrzostwa juniorów. Winę za zamieszanie ponosi więc Podlaski ZPN, dla którego napastnik jest piłkarzem obu klubów.