Juniorzy młodsi rozgromili Górnika

Juniorzy młodsi Miejskiego Ośrodka Szkolenia Piłkarskiego współpracującego z Jagiellonią rozgromili 7:2 w drugim meczu półfinałowym Górnika Zabrze i awansowali do turnieju finałowego mistrzostw Polski. Niestety niewykluczone, że podzielą los starszych kolegów i nie zagrają o medale
17-letni białostoczanie spokojnie wygrali rozgrywki w województwie i z nadzieją na medal w mistrzostwach Polski przystępowali do rywalizacji z innymi ekipami z kraju. W ćwierćfinale nasi zawodnicy nie trafili na zbyt wymagających przeciwników i spokojnie wyeliminowali z gry Pomologię Prószków. Zdecydowanie z bardziej uznaną firmą przyszło im się zmierzyć w dwumeczu o awans do turnieju finałowego. Nasi zawodnicy musieli zmierzyć się bowiem z juniorską drużyną Górnika Zabrze. W spotkaniu wyjazdowym piłkarze MOSP-u wygrali 1:0 i byli w dość komfortowej sytuacji przed wczorajszym rewanżem.

- Wygraliśmy, ale rywalizacja nie jest rozstrzygnięta, gdyż Górnik to bardzo groźny zespół - mówił po spotykaniu w Zabrzu trener Artur Woroniecki, który przed bieżącymi rozgrywkami przejął drużynę od Dariusza Jurczaka, gdyż ten musiał bardziej skupić się na pracy z pierwszym zespołem Jagiellonii.

Do przerwy wszystko jasne

Jak się okazało piłkarze z Zabrza wcale nie okazali się tacy groźni. Białostoczanie wczoraj na własnym boisku wręcz zdeklasowali rywali. Mimo że mecz odbywał się przy padającym deszczu i na mocno zmoczonej murawie, gospodarze dominowali w każdym elemencie gry. Swą wyższość udowodnili już w szóstej minucie spotkania. Wówczas dwójkową akcję rozegrali Jan Pawłowski z Kamilem Zapolnikiem i pierwszy z nich umieścił piłkę w siatce. Radość miejscowych ze zdobycia gola trwała tylko chwilę. Minutę później bowiem błąd popełnił bramkarz MOSP-u Grzegorz Nowajczyk, który po jednym ze strzałów odbił przed siebie piłkę. Dopadł do niej Arkadiusz Gędłek i doprowadził do wyrównania. Potem jednak na boisku dominowali już tylko białostoczanie, przed przerwą strzelając jeszcze cztery gole. Szczególnej urody był gol zdobyty bezpośrednio z rzutu wolnego przez Grzegorza Arłukowicza. Po zmianie stron gra trochę się wyrównała, ale i tak zwycięstwo gospodarzy nie podlegało dyskusji. Wynik meczu ustalił Pawłowski, który wczoraj czterokrotnie wpisywał się na listę strzelców.

- Mieliśmy szybko strzelić gola i do przerwy ustalić wynik, i tak się stało - cieszy się Woroniecki. - Pokazaliśmy naprawdę dobrą grę i ewidentnie było widać, że byliśmy zdecydowanie lepsi.

- Niestety jak się tak szybko traci tyle goli, to ciężko się pozbierać. Mimo wszystko walczyliśmy do końca, ale o zmianie losów meczu nie mogło być mowy - stwierdza Jerzy Weroński, opiekun zabrzan.

Będzie protest?

Młodzi piłkarze z Białegostoku po ostatnim gwizdku sędziego rozpoczęli taniec na boisku. Niestety nie jest pewne czy mimo zwycięstwa w sportowej walce zagrają w rozpoczynającym się 7 lipca turnieju finałowym. Wcześniej bowiem juniorzy starsi (do lat 19) MOSP-u zostali zdyskwalifikowani z tych rozgrywek. Po tym jak białostoczanie w ćwierćfinale wyeliminowali Arkę Gdynia, rywale zgłosili protest. Ich zdaniem w białostockiej drużynie grali nieuprawnieni zawodnicy. Chodziło im o to, że w zespole MOSP-u byli piłkarze, którzy w niedawno zakończonym sezonie brali udział w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy, a nawet pierwszego zespołu Jagiellonii. Protest przez Wydziały Piłkarstwa Młodzieżowego Polskiego Związku Piłki Nożnej został rozpatrzony po myśli Arki i to piłkarze z Gdyni zagrali w półfinale.

- Nie może być tak, że piłkarze grają na przemian to w jednym to w drugim klubie. Nie ulega wątpliwości, że Jagiellonia i MOSP to dwa oddzielne podmioty, które mają swoje oddzielne zarządy i prezesów - uzasadniał decyzję wydziału jego przewodniczący Mirosław Wrzesiński.

- Rywale po meczu gratulowali nam zwycięstwa oraz gry w finale i na tym bym zostawił komentowanie czy nas może spotkać podobny los, jak starszy zespół - ucina Woroniecki, w którego podopieczni z zespołu juniorów grali w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy.

- Nie wiem co teraz zrobimy, ale na pewno zadzwonimy do PZPN z pytaniem, czy zawodnicy którzy grali przeciwko nam mieli do tego prawo - mówi Weroński.

- Jeżeli działacze Górnika złożą protest to na pewno nie będzie to etyczne. Oni byli o klasę słabsi od naszych piłkarzy i najzwyczajniej w świecie nie zasłużyli na to, żeby zagrać w turnieju finałowym - uważa prezes MOSP-u Stanisław Bańkowski.

Zawiadomią prokuraturę

Szef białostockiej szkółki nie poprzestaje też w walce o wyjaśnienie, dlaczego zespół juniorów starszych został wykluczony z rozgrywek.

- Przygotowujemy właśnie pismo do ministra sportu Mirosława Drzewieckiego oraz złożymy zawiadomienie do prokuratury na piłkarskie władze - informuje Bańkowski. - Jeżeli bowiem ktoś w Podlaskim Związku Piłki Nożnej przed sezonem powiedział nam, że nasi piłkarze nie mogą grać również w pierwszym zespole Jagiellonii, to rozwiązalibyśmy inaczej ten problem. Przekazalibyśmy trzy najstarsze nasze drużyny w struktury Sportowej Spółki Akcyjnej Jagiellonia i wówczas nie byłoby kłopotu. Nikt nam jednak nie mówił, że umowa skonstruowana między MOSP-em a Jagiellonią jest zła.

- Związek działał w przekonaniu, że umowa między MOSP-em a Jagiellonią jest ważna, choć uprzedzał obie strony, że powinny w niej zostać naniesione zmiany, bądź trzeba napisać ją od nowa. Jeżeli jednak żadna ze stron nie kwestionowała tego, że piłkarze mogą grać w obu klubach, traktując go jako jedność, to dlaczego my mielibyśmy to robić. Wówczas pojawiłyby się głosy, że to związek stoi na przeszkodzie w rozwoju młodych zawodników - wyjaśnia Przemysław Sarosiek z Podlaskiego ZPN-u, a to właśnie ten związek zatwierdzał piłkarzy do gry w jednym i drugim zespole.

Zmienią umowę

Najprawdopodobniej po perturbacjach z zespołem juniorów starszych MOSP z Jagiellonią, zmienią teraz zapisy umowy.

- W piątek jesteśmy umówieni na spotkanie - mówi Bańkowski.

Od wyniku tych rozmów zależy, jacy zawodnicy w przyszłym sezonie będą grali w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy w barwach Jagiellonii. Na pewno będą mogli w nich wystąpić juniorzy starsi MOPS-u, którzy wcześniej pokonali Arkę, gdyż oni kończą już wiek juniora i zgodnie z zapisem umowy automatycznie stają się zawodnikami Jagiellonii. Piłkarze Młodej Ekstraklasy wczoraj mieli rozpocząć przygotowania do nowego sezonu, jednak odbyło się tylko spotkanie organizacyjne. Stawili się na nim m.in. Ensar Arifović, Marcin Pacan, Jacek Falkowski czyli zawodnicy dla których trener Michał Probierz nie widzi miejsca w kadrze pierwszego zespołu.



MOSP Jagiellonia - Górnik Zabrze 7:2 (5:1)

Strzelcy bramek: Jan Pawłowski (6., 10. 38. i 66.), Grzegorz Arłukowicz (19.), Tomasz Porębski (32.), Damian Kądzior (65.) - Arkadiusz Gędłek (7.), Patryk Gołębiewski (52. karny).

MOSP Jagiellonia: Nowajczyk (70. Adamiak) - Siuchno, Porębski (41. Kuprianowicz), Szóstko, Zawadzki - Nikitin, Arłukowicz (41. Kądzior), Muklewicz (62. Kurcewicz) - Grudziński (62. Mackiewicz) - Zapolnik (41. Budnik), Pawłowski (73. Studniarek).