Juniorzy MOSP-u definitywnie odpadają z gry

Juniorzy starsi Miejskiego Ośrodka Szkolenia Piłkarskiego współpracującego z Jagiellonią już definitywnie zostali wykluczeni z rozgrywek o mistrzostwo Polski. Ich młodsi koledzy dziś zagrają mecz rewanżowy z Górnikiem Zabrze
Drużyna do lat 19 MOSP-u Jagiellonii w ćwierćfinale rozgrywek o mistrzostwo Polski wyeliminowała Arkę Gdynia. Gdynianie nie pogodzili się jednak z porażką i złożyli protest. Ich zdaniem w białostockiej drużynie grali nieuprawnieni piłkarze, którzy wcześniej reprezentowali barwy Jagiellonii w Młodej Ekstraklasie oraz krajowej elicie. Skarga ekipy znad morza została rozpatrzona po jej myśli. Takim postanowieniem białostoczanie byli ogromnie zaskoczeni, gdyż od lat MOSP z Jagiellonią współpracują na identycznych zasadach i nigdy nie było żadnych problemów. Dlatego też włodarze MOSP-u w poniedziałek przesłali do Polskiego Związku Piłki Nożnej odwołanie od wcześniejszej decyzji. Dołączyli do niego m.in. dokumenty potwierdzające zawarte umowy o współpracy między MOSP-em a Jagiellonią.

- Prezydium naszego wydziału podjęło decyzję o przyznaniu Arce dwóch walkowerów, a wydział jako komisja odwoławcza podtrzymał tę decyzję - wyjaśnia Mirosław Wrzesiński, przewodniczący Wydziału Piłkarstwa Młodzieżowego PZPN. - Od tej decyzji nie ma już odwołania i to Arka gra dalej. Aż 14 piłkarzy z Białegostoku było zgłoszonych do rozgrywek Młodej Ekstraklasy Jagiellonii, a później do zmagań juniorów. Nie może być tak, że piłkarze grają na przemian to w jednym, to w drugim klubie. Nie ulega wątpliwości, że Jagiellonia i MOSP to dwa oddzielne podmioty, które mają swoje oddzielne zarządy i prezesów.

Po tej decyzji gdynianie rozegrali wczoraj pierwszy mecz półfinałowy z GKS-em Bełchatów. Arka wygrała 1:0. Mimo to prezes MOSP-u Stanisław Bańkowski zapowiada, że to nie koniec walki białostoczan o uznanie ich racji.

- Jeżeli mecze półfinałowe odbędą się z udziałem Arki, to złożę zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa korupcyjnego - mówił nam przed spotkaniem Arki w Bełchatowie Bańkowski. - Napisałem już do prezesa PZPN-u Grzegorza Laty, a także do ministra sportu Mirosława Drzewieckiego. Jeżeli mistrzostwa Polski zostaną dokończone bez nas, będziemy żądali powtórzenia tych rozgrywek. Jeżeli w PZPN-ie uważają, że nasze umowy z Jagiellonią są złe, to przede wszystkim Wydział Gier PZPN-u musi sprawdzić, na jakich zasadach nasi zawodnicy grali w Młodej Ekstraklasie i ewentualnie mecze w tej lidze zweryfikować na walkowery. Michał Fidziukiewicz zagrał kilka minut przeciwko Legii, gdy ta przegrała w Białymstoku. Jeżeli nie był uprawniony do gry w Jagiellonii, to należałoby Legii przyznać trzy punkty walkowerem. A to oznaczałoby, że mistrzostwo Polski ma Legia, a nie Wisła Kraków.

Drużyna juniorów starszych prowadzona przez Mariusza Kulhawika i Cezarego Łaskiego jeszcze wczoraj spotkała się na treningu, po którym miała wyjechać na mecz do Bełchatowa.

- Na treningu dotarła do nas wiadomość, że nasze odwołanie zostało odrzucone - mówi Kulhawik. - Z żalem przekazaliśmy tę wiadomość zawodnikom. Do tej pory jeszcze mówiliśmy, że wszystko się wyjaśni, ale już nie ma co się oszukiwać. To już koniec i nie wiem, co dalej będzie.

Natomiast juniorzy młodsi MOSP-u (do lat 17) dziś o godz. 11, na boisku za halą Włókniarza rozegrają rewanż z Górnikiem Zabrze. W pierwszym meczu w Zabrzu białostoczanie wygrali 1:0. Niestety w tej drużynie też są piłkarze, którzy mają na koncie mecze w Młodej Ekstraklasie w barwach Jagiellonii. Tym samym nawet jeżeli nasi piłkarze awansują do turnieju finałowego, to mogą podzielić los starszej drużyny.

- Na razie nie zajmujemy się zespołem juniorów młodszych z Białegostoku, gdyż nie wpłynął do nas żaden protest - kończy Wrzesiński.