Rok temu rozebrali most, teraz podmyło tory

W środę rozpocznie się 20. Międzynarodowy Wyścig Solidarności i Olimpijczyków. Po raz kolejny nie brakowało problemów z ustalaniem trasy
W jubileuszowej imprezie weźmie udział 130 kolarzy z 16 zawodowych ekip (z Niemiec, Włoch, Czech i Słowacji) i z reprezentacji Polski oraz Ukrainy. Wyścig zaliczany jest do pierwszej kategorii w kolarstwie europejskim. - To impreza, która ma bardzo wysoką rangę w Europie i zawsze jest dobrze oceniana przez gości z zagranicy - chwali się Tadeusz Skorek, dyrektor wyścigu.

Ze znanych kolarzy o zwycięstwo na pewno powalczy Łukasz Bodnar z grupy CCC Polsat, triumfator dwóch poprzednich edycji.

Tegoroczny wyścig ma sześć etapów rozłożonych na pięć dni. Kolarze przejadą 921 km. Tym razem nie będzie jazdy na czas. - Ale za to jest sporo etapów górskich, które na pewno nie należą do najłatwiejszych - twierdzi Skorek. - Będzie jednym z najtrudniejszych w historii.

W ubiegłym roku organizatorzy mieli problemy z ułożenie trasy z powodu remontów dróg w całym kraju. Dużym kłopotem było także ustalenie dystansu jazdy na czas, bo w... Wąchocku rozebrano most. W tym roku było podobnie? - Niestety tak - przyznaje dyrektor wyścigu. - Praktycznie przez cały czas musieliśmy zmieniać trasy przez drogowe remonty. Kolarze mają przejeżdżać przez Pszczynę, gdzie podmyło tory kolejowe, ale mam zapewnienie, że do czasu przejazdu zawodników wszystko będzie przygotowane.

Ostatnia część wyścigu - ta w województwie łódzkim - zostanie rozegrana 5 lipca. Kolarze wystartują w Radomsku, a linię mety przejadą w Łodzi na skrzyżowaniu ul. Piotrkowskiej z al. Piłsudskiego. Tego dnia organizatorzy przewidzieli też dodatkowe atrakcje dla kibiców - koncerty muzyczne, a dla najmłodszych kolarską rywalizację. Ścigać się będą dzieci w wieku od 7 do 12 lat. - Wszystko po to, aby za 15 lat triumfowali w największych wyścigach świata - kończy Skorek.