Memoriał Żylewicza w dobie kryzysu. Kulą zamiast snopem

W sobotę w Sopocie odbędzie się 37. Memoriał Janusza Żylewicza. Mimo kłopotów finansowych obsada zawodów jest całkiem interesująca.


Memoriał rozgrywany jest nieprzerwanie od 1973 r. - Zachowujemy ciągłość, choć bywa ciężko - mówi Stanisław Lange, który imprezę organizuje po raz 16. - Niełatwo jest nam namówić do przyjazdu dobrych zawodników, bo w tym samym czasie rozgrywane są inne mityngi, a i budżet naszej imprezy jest coraz skromniejszy [nie przekracza 200 tys. zł, w sumę tę wliczone są także umowy barterowe -red.].

Trudno jest ściągnąć nie tylko zagraniczne gwiazdy, ale także najlepszych polskich lekkoatletów. Dlatego kibice królowej sportu nie zobaczą choćby pojedynku dwóch najlepszych polskich tyczkarek Moniki Pyrek (do niej należy rekord memoriału, przed rokiem skoczyła 4,75 m) i Anny Rogowskiej. - Będą startować w mityngu Złotej Ligi. My złotych sztabek nie mamy - tłumaczy Lange. Podczas memoriału rozegranych zostanie 20 konkurencji, najlepsi nie mogą jednak liczyć na wysokie nagrody. Za zwycięstwo przewidziane jest 600, za drugie miejsce 300, a za trzecie 200 zł. - Kiedyś padło nawet hasło zaproszenia Jeleny Isinbajewej, ale jej startowe to kilkanaście tysięcy euro, na razie możemy o tym zapomnieć. Poza naszym zasięgiem jest także nasz mistrz olimpijski kulomiot Tomasz Majewski, nie pojawi się również srebrny medalista z Pekinu w rzucie dyskiem Piotr Małachowski. W tym czasie po prostu nie planuje startu - wyjaśnia Lange.

Wobec braku Majewskiego największą atrakcją podczas pchnięcia kulą (konkurencja ta rozegrana zostanie jako Puchar Sławomira Zieleniewskiego) będzie występ Sebastiana Wenty. W kuli nie startował on od pięciu lat, ale w tym czasie został czołowym polskim strong manem i z powodzeniem radzi sobie także w zawodach highland games. Te ostatnie to popularne przede wszystkim w Szkocji i Irlandii zawody siłaczy składające się z różnych konkurencji, takich jak pchnięcie kamieniem, rzut snopem czy belką ważącą ponad 60 kg. Wenta dwa razy wygrał mistrzostwa świata. - Pomyślałem jednak, że fajnie byłoby wrócić do kuli, z przyjemnością skorzystam więc z zaproszenia pana Lange - tłumaczy Wenta, którego najlepszy wynik to 19,48 m. - Będę zadowolony, jeśli pchnę na odległość 18,5-19 m. Szkoda, że nie będzie Tomka Majewskiego, ale muszę się pochwalić, że podczas memoriału Kamili Skolimowskiej [Wenta jest spokrewniony z tragicznie zmarłą olimpijką - red.] pokonałem go i Piotrka Małachowskiego w punktacji ogólnej [w zawodach highland - red.] - dodaje Wenta.

Najbardziej znanymi uczestnikami memoriału mają być Artur Noga, piąty w Pekinie w biegu na 110 m przez płotki, oszczepniczka Urszula Piwnicka, sopoccy sprinterzy Marta Jeschke i Łukasz Chyła, oraz czterystumetrowiec Rafał Wieruszewski. Dobrą obsadę będzie miał też bieg memoriałowy na 3000 m, w którym weźmie udział czołówka polskich zawodników oraz dwóch Kenijczyków.

Jednak zawody będą przede wszystkim jedną z okazji do wywalczenia minimum na MŚ w Berlinie, które rozegrane zostaną w połowie sierpnia. Okazję do przeglądu kadr będą mieli więc trenerzy reprezentacji, również tych młodzieżowych.

W ramach programu "Integracja przez sport" rozegrane zostaną także zawody dla niepełnosprawnych o Puchar Spółki Elektrociepłownie Wybrzeże SA.

Sobotnie zawody rozpoczną się o godz. 17, na Stadionie Lekkoatletycznym w Sopocie, przy ul. Wybickiego. Wstęp wolny.