Sebastien Loeb: Bicie rekordów mnie nie nudzi

Formuła 1 to nie jest łatwy sport dla kierowcy rajdowego. Podczas testów na torze Silverstone miałem czasy dalekie od najlepszych, a przeciążenia są tak wielkie, że ledwo mogłem potem ruszać głową - mówi Sebastien Loeb, pięciokrotny rajdowy mistrz świata, który startuje w Rajdzie Polski. W piątek miał wypadek, uderzył w konar. Ale postanowił, że jedzie dalej.
Loeb: Kluczem do zwycięstwa będzie opis trasy »

Wszystkie tytuły 35-letni Francuz zdobył w ciągu ostatnich pięciu lat. W sondzie Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA) internauci uznali go za najlepszego kierowcę wszech czasów. Wygrywa na asfalcie, szutrze, śniegu, na trasach o zmiennej nawierzchni. Odniósł już 52 rajdowe zwycięstwa. 66. Orlen Platinum Rajdu Polski nie wygra z powody wypadku na czwartym odcinku wypadku. Uderzył w konar, zdemolował podwozie Citroena C4, został zabrany z trasy śmigłowcem. Ale nie ma obrażeń i chce jechać dalej. Generalnie ostatnio... mu się nie wiodło. Nie ukończył Rajdu Akropolu, na Sardynii zajął dopiero czwartą pozycję. Nad Finem Mikko Hirvonenem ma już tylko siedem punktów przewagi. Mało jak na mistrza świata.

Olgierd Kwiatkowski: Rajd Polski debiutuje w eliminacjach mistrzostw świata. Czy to jakaś trudność dla kierowców?

Sebastien Loeb: To nowe wyzwanie. Trzeba dostosować się do nowych warunków, zaznajomić się z trasą, a nie mieliśmy na to dużo czasu. Trzy tygodnie temu byłem w Polsce, żeby zrobić krótki sprawdzian na niektórych odcinkach.

Czy polski kierowca może coś zdziałać na własnych drogach?

- Nie sądzę. Jeśli ma dobry samochód, może się zbliżyć do czołowej ósemki, ale to wszystko. Bardzo rzadko zdarza się, żeby lokalny kierowca namieszał w czołówce. Chyba nigdy się nie zdarzyło.

Zdobył pan pięć tytułów, pobił kilka rekordów w historii rajdów. Ma pan motywację do kolejnych zwycięstw?

- Lubię ścigać się samochodem. Bicie własnych rekordów też mi się nie znudziło.

Może ciekawym wyzwaniem byłby start w Formule 1.

- To jest bardzo skomplikowane. W ubiegłym roku miałem testy na torze Silverstone. To jest jednak coś zupełnie innego. Miałem czasy dalekie od najlepszych. To nie jest łatwy sport dla kierowcy rajdowego.

Czym się różni?

- Wszystko jest inne. My mamy samochód łatwy do prowadzenia. To, co chcemy z nim zrobić, to zrobimy. W F1 bolid jest bardziej nieobliczalny, ślizga się na drodze. Trzeba zwracać uwagę na aerodynamikę. Nagłe przyśpieszenia, ogromna skuteczność hamowania to są rzeczy pasjonujące, ale nie da się porównać z tym, co robimy w rajdach. Testy w F1 były ciężkim doświadczeniem dla mojego karku. Ledwo mogłem potem ruszać głową. Przeciążenia są tak wielkie, że trzeba trenować mięśnie szyi, żeby nie czuć bólu.

Robert Kubica marzy o rajdach. Myśli pan, że miałby szansę zaistnieć w WRC?

- Nie znam go osobiście, ale słyszałem o jego pasji. Kierowcy - czy to w formule, czy w WRC - są wybitnymi specjalistami. Mogą oczywiście zamieniać się rolami, ale tym z F1 łatwiej przyzwyczaić się do naszego samochodu, choć są pewne detale. Trzeba na przykład inaczej, bardziej precyzyjnie oceniać trasę. A żeby to zrobić na pewnym poziomie, musisz mieć sporo doświadczenia.

Był pan 12 lat gimnastykiem. Czy to pomaga w rajdach?

- Nie wiem, czy to mi pomogło, czy nie, ale zdaję sobie sprawę z tego, że gimnastyka zapewniła mi dobre podstawy. Dzięki niej nauczyłem się rywalizacji i mam dobrą bazę fizyczną.

Loeb dla Sport.pl: w Rajdzie Polski Polacy nie mają szans!


Uprawia pan inne sporty, żeby przygotować się do sezonu?

- Nie. Dbam tylko o dobre przygotowanie fizyczne. Bardzo interesuję się kartingiem, motorami....

A gry komputerowe... Robert Kubica wiele czasu spędza przed monitorem.

- To coś zupełnie innego. W Grand Prix F1 tory są cały czas takie same i dzięki temu doskonale opracowane komputerowo. W rajdach nie ma takiego szczegółowego przygotowania odcinków specjalnych. Gry komputerowe nic by mi nie dały.

Czy czuje się pan najlepszym kierowcą świata? W ubiegłym roku internauci obdarzyli pana takim tytułem.

- Nie można porównać osiągnięć z różnych lat, brak w tym pewnej logiki. Owszem, pobiłem kilka rekordów, ale ścigaliśmy się w innych czasach. Cały czas mam dobre samochody, pracuje ze mną świetny zespół. Jeśli Citroën wycofałby się z rajdów, a był tego bliski trzy lata temu, nie byłbym tym, kim jestem dziś. Uważam, że każda epoka ma swojego wielkiego kierowcę.

Nie ma pan obaw co do przyszłości swojej dyscypliny? W WRC startują teraz tylko dwie drużyny fabryczne.

- Żyjemy w trudnych czasach, mistrzostwa kosztują drogo. Trzeba coś z tym zrobić, wprowadzić nowe reguły. Można ograniczyć budżety. Trzeba dać nowym konstruktorom dostęp do rajdów. Ale dziś, jeśli ktoś nowy startuje już w mistrzostwach, trudno mu zbliżyć się do najlepszych, rywalizacja z zespołami fabrycznymi jest prawie niemożliwa. Warto więc wyrównać poziom, tak żeby szanse miały też mniejsze drużyny.

Loeb potrzebuje wygranej w Rajdzie Polski jak nigdy - czytaj tutaj »


Czy Sebastian Loeb ma rację, że żaden Polak mu nie zagrozi?