Chłód i deszcz, ale kolarze w Wierchomli szczęśliwi

Na maratonie kolarskim w Wierchomli było zimno i mokro, ale i tak na starcie stanęło prawie 150 śmiałków. - Trasa wymagająca, a organizacja na wysokim poziomie - tak zawodnicy chwalili zawody
Kolarze startowali na trzech dystansach - mini (19 km), mega (33 km) i giga (66 km). Wspinali się na szczyt Pusta Wielka (1062 m n.p.m.) w Beskidzie Sądeckim na terenie Popradzkiego Parku Krajobrazowego. Zawodnicy ścigali się w Wierchomli w ramach imprezy cyklokarpaty.pl. To była piąta edycja z zaplanowanych dziesięciu.

Wśród minimalistów - jak żartobliwie nazywał spiker uczestników startujących na najmniejszej pętli - wygrywali faworyci. 14-letnia Aleksandra Królicka z MTB Rymanów jest w tym sezonie niepokonana i wygrała także w Wierchomli. Mimo deszczu na metę przyjechała prawie czystym rowerem. - Bo ja tak dobrze jeżdżę - śmiała się zwyciężczyni.

Rok starszy Zbigniew Krzesiński (Żbik Komańcza) przegrał tylko raz na cztery starty. W sobotę znów był bezkonkurencyjny. - Trasa mi pasowała, bo było sporo fajnych podjazdów. Choć padało, to nawet nie było tak dużo błota jak na poprzednich maratonach - mówił Krzesiński. - Startuję już od pięciu lat, a namówił mnie sąsiad.

Dramatyczna była końcówka wyścigu mega. Zapowiadała się ciekawa walka na finiszu między Łukaszem Szlachtą a jego bratem Wojciechem (Strzyżów MTB Team). Wtedy jednak młodszemu pękł łańcuch i na metę wbiegł na pieszo. - Pewnie na finiszu bym przegrał, bo Łukasz jest trochę lepszy ode mnie - przyznał Wojciech. - Jaką prędkość miałem na zjazdach? 68 kilometrów na godzinę. Gdyby było sucho, można by ponad 70 pojechać.

Na starcie nie zabrakło kobiet, choć Renata Ridinger-Warchoł mogła czuć się samotnie. Do tej pory startowała razem z synem, który teraz ściga się w kadrze juniorów na szosie. - Marzy, by stać się zawodowcem - wyjaśnia zwyciężczyni megamaratonu. - Razem zaczynaliśmy w Family Cup. W tym roku już sama przerzuciłam się na maratony. Trasa była nie za stroma, jechałam swoim tempem i wygrałam. Bardzo podobała mi się też organizacja.

Nic dziwnego, bo kolarze dostali nagrody, posiłek i mogli skorzystać z odnowy w hotelu Wierchomla Spa&Ski. - Bardzo nam zależy na promowaniu kolarstwa w naszym ośrodku. Dlatego organizujemy sporo imprez - mówiła Katarzyna Szewczyk z firmy Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla.