Prezes Lato zaprosił bogaczy. O czym rozmawiali?

Jak się dowiedział Sport.pl - w warszawskim hotelu ?Sheraton? odbyło się tajemnicze spotkanie prezesa PZPN Grzegorza Laty z właścicielami najbogatszych polskich klubów piłkarskich.
Według Laty nigdzie nie jest bezpiecznie »

Inicjatorem był Andrzej Placzyński, któremu zamarzyła się ponoć rola katalizatora polskiej piłki nożnej. Placzyński to prezes Sportfive'u, potentata na rynku praw medialnych i marketingowych, monopolisty we współpracy z PZPN. To właśnie on wymyślił, że warto, by prezes Lato spotkał się z właścicielami polskich klubów. I obiecał im, że - mówiąc ogólnie - mogą się czuć bezpiecznie i bez obaw dalej inwestować w futbol.

Z ust prezesa PZPN miały paść argumenty o zakończeniu karania klubów za korupcję, o obietnicy ciągłości rozgrywek, o potrzebie porozumienia na linii związek - Ekstraklasa S.A. - To typowe spotkanie integracyjne. Nie będzie konkretnych ustaleń, dokumentów, wniosków. Chodzi bardziej o luźne rozmowy, pomysły, wymianę prywatnych poglądów - mówi nasz informator.

Jak się dowiedzieliśmy spośród posiadaczy ogromnych pieniędzy i najbogatszych polskich klubów zabrakło jedynie Jacka Rutkowskiego z Lecha Poznań. Mieli się zjawić Bogusław Cupiał z Wisły Kraków, Mariusz Walter z Legii Warszawa, prof. Janusz Filipiak z Cracovii, ze Szwajcarii miał nawet specjalnie przyjechać właściciel Widzewa Sylwester Cacek. Była to zamknięta impreza najbogatszych nazwisk, a nie klubów - w związku z czym nikt nie zaprosił np. prezesa PGE GKS Bełchatów, czy tym bardziej Polonii Bytom.

Ale obecność na spotkaniu panów Cacka i Filipiaka natychmiast musi prowokować do pytania - czy obaj nie spróbowali np. porozmawiać z prezesem Latą o przypadkach ich klubów. Jak wiadomo Cracovia w tabeli spadła z ekstraklasy, ale po nieprzyznaniu licencji ŁKS Łódź - jak z nieba spadł jej udział w barażu. Teraz wiadomo, że może jej zależeć, by nie uwzględniać już żadnych odwołań łodzian. Widzew z kolei boi się, że PZPN może wyegzekwować degradację za korupcję nałożoną przez związek przed rokiem, a przywróconą do życia 10 czerwca przez Sąd Najwyższy.

Zorientowani twierdzą jednak, że to niemożliwe, by tak delikatne sprawy omawiać na spotkaniach w większym - nieważne, że wyłącznie środowiskowym - spotkaniu. - Ani pan Cacek, ani prof. Filipiak na pewno nie będą próbowali nic dziś z prezesem PZPN "załatwiać". Omawiania ich przypadków w ogóle nie ma w planie spotkania - twierdzi nasze anonimowe źródło.

PZPN nie chce, żeby sądy mieszały się do licencji »


Więcej o: