Polak jednak potrafi

Żużel. Po raz pierwszy w tym sezonie w podstawowym składzie Marmy Hadykówki Rzeszów znalazło się aż pięciu Polaków. Zdobyli 40 punktów, 16 dołożyli obcokrajowcy i rzeszowianie odrobili straty z Gniezna, pokonując w meczu ósmej kolejki I ligi tamtejszy Start 56:34.


Aż pięciu zawodników krajowych w składzie rzeszowskiego zespołu to efekt piątkowego spotkania żużlowców z trenerem Dariuszem Śledziem oraz kierownikiem drużyny Jackiem Ziółkowskim. - Takie spotkanie było potrzebne po pojedynku w Gnieźnie, który - delikatnie mówiąc - nie wyszedł chłopakom. Po spotkaniu wspólnie z trenerem zdecydowaliśmy się obdarzyć większym zaufaniem naszych krajowych zawodników. W niedzielę okazało się to słusznym posunięciem - mówił po meczu Ziółkowski.

Z piątki krajowych zawodników najlepiej spisali się Maciej Kuciapa, który zdobył 12 punktów, oraz Dawidowie Stachyra i Lampart. Obaj dorzucili po 11 "oczek". Sześć punktów uzyskał Paweł Miesiąc, który w jednym wyścigu zanotował defekt łańcuszka sprzęgłowego. Jednak w przedostatnim biegu to za plecami Miesiąca na czwartym miejscu przyjechał, jadący jako złota rezerwa taktyczna, Szwed Peter Ljung. Dzięki temu gospodarze wciąż mieli szansę na punkt bonusowy za lepszy bilans w dwumeczu. Bo losy spotkania rozstrzygnęły się już po 11 biegach, ale o bonus walka trwała do końca.

Do tego, że Marma Hadykówka w niedzielę wzbogaciła się o trzy punkty, walnie przyczynił się Szwed Mikael Max. Od początku zawodów jeździł znakomicie, a w ostatnim wyścigu wyprzedził jadącego przed nim Mirosława Jabłońskiego i - razem z Kuciapą - przywiózł podwójne zwycięstwo, dzięki czemu przewaga gospodarzy wzrosła do 22 punktów. - Miałem problemy w Polsce i w Szwecji, ale mam nadzieję, że to już poza mną. W niedzielę nie starałem się wcale bardziej niż zazwyczaj, ale tym razem przyniosło to spodziewany efekt. Popełniłem jeden błąd, gdyby nie to, zdobyłbym komplet punktów. Po tym biegu zmieniłem motor i byłem jeszcze szybszy - mówił po meczu Max, który po słabych występach w Poznaniu i Daugavpils stracił miejsce w składzie Marmy Hadykówki. Teraz wrócił w wielkim stylu. - Jestem szczęśliwy, że dostałem drugą szansę, bo działacze nie byli wcześniej ze mnie zadowoleni. Bardzo mi zależy na startach w tym klubie, niestety, nie zawsze wychodzi tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Dodatkowo chciałbym podziękować mojemu sponsorowi, firmie Greinplast. Oni cały czas we mnie wierzyli i mnie wspierali, nawet wtedy gdy nie było dobrych wyników. Ten mecz dedykuję im. To najlepszy sponsor, jakiego miałem - zakończył Szwed.

Wreszcie zadowolony po meczu był też trener rzeszowian. - Wszyscy pojechali dobrze, była znakomita atmosfera - podkreślał Dariusz Śledź. Mam nadzieję, że to był przełomowy mecz, że teraz zaczniemy jechać z uśmiechem na ustach, będzie coraz lepiej, a w play-offach osiągniemy szczyt formy - dodawał trener Marmy Hadykówki, który tłumaczył też, dlaczego w składzie zabrakło braci Alesa i Lukasa Drymlów. - Taką podjąłem decyzję i na torze okazało się, że słusznie - stwierdził krótko.

Jedynym niepocieszonym zawodnikiem w zespole z Rzeszowa po tym meczu był Cameron Woodward. Australijczyk zdobył tylko dwa punkty w dwóch wyścigach, chociaż w obu przypadkach dało to rzeszowianom zwycięstwa biegowe. - Na treningu wszystko było super. Pierwszy bieg nie był najlepszy, w drugim było już lepiej. Razem z Maćkiem Kuciapą walczyliśmy o pierwsze miejsce z Ljungiem. Jednak znów zakończyło się jednym punktem. Być może problemy ze sprzęgłem miały wpływ na moją postawę - stwierdził po meczu.

Teraz rzeszowskich żużlowców, którzy w tabeli awansowali z siódmego na drugie miejsce, czeka dwumecz z niepokonaną w rozgrywkach Unią Tarnów. - Jesteśmy zadowoleni, bo wiele w pojedynku ze Startem zagrało. Ale już myślimy o piątku i pierwszym meczu z Unią. Będę zadowolony, jeśli zdobędziemy w nim 10 punktów mniej niż w ostatnią niedzielę - uśmiechał się Ziółkowski.

tomasz.welc@rzeszow.agora.pl



MARMA HADYKÓWKA RZESZÓW56
START GNIEZNO34
Marma Hadykówka: Mikael Max 12 (3, 1, 3, 3, 2*), Paweł Miesiąc 6 (d, 2, 2*, 1, 1), Cameron Woodward 2 (1, 1, -, -), Maciej Kuciapa 12 (3, 3, 3, 0, 3), Dawid Stachyra 11 (2*, 1*, 2, 3, 3), Dawid Lampart 11 (3, 3, 2, 1*, 2), Mateusz Szostek 0 (0), Charlie Gjedde 2 (2*, 0).

Start: Peter Ljung 7 (2, 2, 0, 3, 0, -), Mirosław Jabłoński 9 (1, -, 3, 2, 2, 1), Krzysztof Słaboń 6 (2, 3, 1, 0, -), Mariusz Puszakowski 0 (0, 0, -, -), Krzysztof Jabłoński 7 (1, 3, 0, 1*, 2, 0), Kacper Gomólski 1 (1*, -, u, -, t/-), Filip Sitera 4 (2, 0, 1, 1), Piotr Paluch 0 (0, 0).

NC - 64,47 s Dawid Lampart (IV).

Sędziował: Maciej Spychała z Opola.

Widzów: 3,5 tys.



Bieg po biegu:

I - Lampart (64,58), Sitera, Gomólski, Szostek 3:3 (3:3); II - Max (64,91), Ljung, M. Jabłoński, Miesiąc - d3 3:3 (6:6); III - Kuciapa (64,81), Słaboń, Woodward, Puszakowski 4:2 (10:8); IV - Lampart (64,47), Stachyra, K. Jabłoński, Sitera 5:1 (15:9); V - Kuciapa (65,00), Ljung, Woodward, Paluch 4:2 (19:11); VI - Słaboń (64,72), Lampart, Stachyra, Puszakowski 3:3 (22:14); VII - K. Jabłoński (65,60), Miesiąc, Max, Gomólski - u4 3:3 (25:17); VIII - M. Jabłoński (65,37), Stachyra, Lampart, Ljung 3:3 (28:20); IX - Max (65,28), Miesiąc, Słaboń, Paluch 5:1 (33:21); X - Kuciapa (66,34), Gjedde, Sitera, K. Jabłoński 5:1 (38:22); XI - Stachyra (65,84), M. Jabłoński, Miesiąc, Słaboń 4:2 (42:24); XII - Ljung (65,68), Lampart, Sitera, Gjedde 2:4 (44:28); XIII - Max (65,68), M. Jabłoński, K. Jabłoński, Kuciapa 3:3 (47:31); XIV - Stachyra (64,99), K. Jabłoński, Miesiąc, Ljung - joker 4:2 (51:33); XV - Kuciapa (65,25), Max, M. Jabłoński, K. Jabłoński 5:1 (56:34)