Przedwojenne decyzje uderzają w kiboli - strefa nie dla nich

Precedensowy proces wytoczyła gdańska prokuratura ponad setce kiboli, wspierając się przedwojennym orzecznictwem Sądu Najwyższego.
Akt oskarżenia dotyczy 94 osób, głównie kibiców Lecha Poznań. Grozi im do trzech lat pozbawienia wolności - mówi prokurator Witold Niesiołowski, szef Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz (prywatnie kibic gdyńskiej Arki sympatyzującej z Lechem).

To efekt zadymy, do której doszło 9 listopada ub.r., godzinę przed meczem Lechii z Lechem. Gdańscy organizatorzy wyznaczyli 400 kibicom gości miejsce w specjalnym sektorze, który od fanów Lechii oddzielony był pustym sektorem z wysokim ogrodzeniem. Poznaniacy przerwali jednak siatkę odgradzającą ich od strefy buforowej. Do akcji wkroczyła policja, która opanowała sytuację w ciągu kilku minut. Zatrzymała ponad stu kiboli.

- Siatkę przerwało kilkunastu kibiców, ale uznaliśmy, że samo znalezienie się w strefie buforowej jest przestępstwem - mówi Niesiołowski.

Prokuratura skorzystała z artykułu 254 kodeksu karnego, który mówi o karze za udział w zbiegowisku, którego "uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się zamachu na osobę lub mienie". - To miało miejsce na stadionie. Zniszczono mienie, byli ranni - mówi Niesiołowski.

Podkreśla, że w takiej sytuacji na wizytę w sądzie naraża się każdy uczestnik zbiegowiska. Prokuratura miała ułatwione zadanie, bo granicę, w którym miało ono miejsce - inaczej niż na ulicy - precyzyjnie określały granice strefy buforowej.

- Każdy znajdujący się w buforze miał czas na jego opuszczenie. Jesteśmy przekonani, że nikt nie znalazł się tam przypadkowo, np. został wepchnięty - tłumaczy Niesiołowski.

W akcie oskarżenia prokuratura wspiera swoją argumentację wyrokiem Sądu Najwyższego z 1935 r. Dokument precyzuje, kogo można uznać za biorącego udział w zbiegowisku: "Ten, kto jest częścią duchową tłumu, z tym tłumem współczuje, przyczynia się do wytworzenia nastroju, np. okrzykami, biciem braw, okazywaniem zadowolenia lub niezadowolenia z pewnych działań, jest do pewnego stopnia częścią zbiorowego organizmu, jakim jest tłum spełniający przestępstwo".

Dlatego prokuratura nie będzie musiała szczegółowo udowadniać, co konkretnie robił każdy z oskarżonych - czy wyzywał policjantów, czy rzucał kamieniami, czy niszczył ogrodzenie. Decydujące mają być zeznania policjantów potwierdzające obecność kibiców w zakazanej strefie.

Piotr Rocki z Legii do Jagiellonii? - czytaj tutaj »