Szmyd o finiszu: Chciało mi się wymiotować

- To było pierwsze moje zwycięstwo w karierze. Tuż przed finiszem poczułem się strasznie. Byłem kompletnie wyczerpany. Chciało mi się wymiotować. Valverde zachował się jak prawdziwy gentleman. - mówi Sylwester Szmyd. W środę Polak wygrał etap wyścigu Dauphiné Libéré z metą na słynnej górze Mont Ventoux.
Zobacz jak Szmyd wygrywał na Mt. Ventoux (Zczuba.tv) »

Sylwester Szmyd wygrał 5. etap wyścigu Dauphiné Libéré z metą na najsłynniejszej kolarskiej drodze przez mękę - Mont Ventoux.

Kilka kilometrów przed metą Szmyd nagle zasłabł. Stracił dystans do towarzysza ucieczki - Valverde. Wydawało się, że zwycięstwo odjedzie w siną dal. Hiszpan mimo to poczekał na Polaka. Dla niego najważniejsze było to, że osiągnął taką przewagę, która pozwalała mu objąć prowadzenie w klasyfikacji generalnej.

- Tuż przed finiszem poczułem się strasznie. Byłem kompletnie wyczerpany. Chciało mi się wymiotować, a moje nogi się zablokowały. Nie było żadnego porozumienia między mną a nim. Zobaczył co się dzieje ze mną na ostatnich metrach i poczekał. To było pierwsze moje zwycięstwo w karierze. Valverde zachował się jak prawdziwy gentleman - powiedział po zwycięstwie Sylwester Szmyd.

O całej sytuacji wypowiedział się również Alejandro Valverde. Hiszpan nie uważa, żeby to, co zrobił, można było nazywać prezentem.

- To jest oczywiste, że to jest prestiżowe zwycięstwo, ale to nie był dla niego prezent. On miał dziś mocne nogi. Dzięki niemu mogłem wyrobić sobie przewagę nad Cadelem Evansem. Trzeba wiedzieć co znaczy być sportowcem. Nie liczą się tylko wyniki, ale również wymiar osobisty. Myślę, że postąpiłem słusznie - uważa Valverde.

W klasyfikacji generalnej Dauphine Libere Szmyd awansował na 9. miejsce. Do Valverde ma stratę 3 min i 5 s.

Wywiad z Sylwestrem Szmydem - czytaj tutaj »